Nikt nie lubi płacić za coś co może mieć za darmo. Dlatego chociaż sprzedaż prasy jest coraz gorsza, czytelnicy nadal śledzą najświeższe wiadomości ze świata i zagranicy, ale przy pomocy portali Internetowych ogólnopolskich dzienników.
Prasę w sieci czyta według CBOS 56% Internautów. Tak wysoki wynik powinien cieszyć wydawców, tyle że oni sami nie wiele z tego mają. Jedynie 12% badanych (na miesiąc przed przeprowadzeniem badania) wykupiło abonament na dostęp do treści prasowych. Nikogo nie zdziwi, że wśród płacących przeważają najbogatsi (19%), z wykształceniem wyższym (20%) w wieku 25-34 lat (17%). Po drugiej stronie barykady są osoby ściągające wszystko za darmo (nie tylko prasę). Dokładnie to 30% wszystkich Internautów, a najbardziej cwane jest najmłodsze pokolenie (aż 49% najmłodszych użytkowników pobiera za darmo).
Wróćmy jednak do prasy codziennej. Obecnym liderem jest „Fakt”. Chociaż 328 tysięcy egzemplarzy to nic w porównaniu z wynikiem sprzed dziesięciu lat (518,5 tysiąca). W 2005 roku schodziło 439 tysięcy sztuk „Gazety Wyborczej” (obecnie 184 tysiące), 158,5 tysiąca „Rzeczpospolitej” (obecnie 57 tysięcy), ponad 215 tysięcy „Super Expressu” (obecnie blisko 153 tysiąca), 77,6 tysiąca „Przeglądu Sportowego” (obecnie 30 tysięcy), 79 tysięcy „Dziennika Gazety Prawnej” (obecnie 52,7 tysiąca), czy 21,7 tysiąca „Pulsu Biznesu” (obecnie 14 tysięcy).
W ciągu dekady krajobraz naszego rynku prasowego zmienił się niesamowicie. Wystarczy zobaczyć, że sprzedaż wszystkich powyżej przedstawionych dzienników spadła o ponad połowę (i zmniejszyła się łącznie o 690 tysięcy egzemplarzy). Co więcej spadki dotyczą w zasadzie każdej tematyki (nie ważne czy to prasa dla młodzieży, czy dla kobiet). Jeśli dodać do tego konkurencję jaką są blogi (czyta je 34% Internautów) tradycyjna prasa zmaga się z dużym problemem.
Wyniki Internetowej sprzedaży prasy również nie napawają optymizmem (potwierdzają raczej wyniki badań wskazujących na to, że płacący w sieci są zdecydowaną mniejszością). Liderem tzw. e-wydań jest „Rzeczpospolita”. Miesięcznie sprzedaje ich blisko 9,5 tysiąca (jest to 16% tego co schodzi w kioskach). Co jednak ma powiedzieć „Gazeta Wyborcza” (której znika 1871 e-wydań), „Fakt” (235 e-wydań), albo „Super Express” (który w kwietniu nie sprzedał nawet jednego egzemplarza w Internecie)?
Zawsze można tłumaczyć się tym, że gazety zarabiają z reklam na portalach i wewnątrz wydań papierowych, ale bardzo możliwe że w pewnym momencie dojdzie do tego że profesjonalne dziennikarstwo przestanie się opłacać. Na razie największe dzienniki powinny zastanowić się nad eksperymentem jaki przeprowadził „New York Times”. Szefowie gazety wiedząc jak istotni w obecnych czasach są tzw. czytelnicy mobilni, zablokowali wszystkim pracownikom dostęp do głównej strony Internetowej dziennika. Redakcja mogła więc korzystać tylko z mobilnej wersji strony np. na tabletach. Takie działanie na pewno pomogło w burzy mózgów i stworzeniu nowych pomysłów jak przyciągnąć do siebie Internautów. Bo w USA już wiedzą, że to wbrew pozorom na użytkownikach sieci można więcej zarobić niż na odwiedzających kioski. U nas patrząc na ilość płacących za treści potencjał jest jeszcze większy. Tylko jak ich do tego przekonać?
