Już trzy razy pisałem o sytuacji kanałów telewizyjnych na Ukrainie. Wiele z nich na jej wschodzie jest nielegalnie zastępowana stacjami rosyjskimi lub zwyczajnie zakłócana. Trwa więc walka o widzów, a w tle jest sposób przedstawiania wydarzeń m.in. na Krymie przez dwie zwaśnione strony. Pora więc kontynuować tą sprawę i przedstawić co zmieniło się od mojego ostatniego wpisu na ten temat.
Po pierwsze 25 marca Rejonowy Sąd Administracyjny w Kijowie nakazał zawiesić nadawanie czterech rosyjskich stacji dostępnych na terytorium Ukrainy. Chodziło dokładnie o kanał Pierwyj, informacyjny Rossija 24, RTR Planeta i NTV-Mir. W praktyce miało to oznaczać prawne potwierdzenie decyzji o zakazie dostępu do tych programów za pomocą telewizji kablowej i platform satelitarnych. Dopiero ta decyzja sprawiła, że dwa dni później wspomniane kanały wyłączyła kablówka Volia (z ich usług korzysta około 20% telewidzów na Ukrainie). Co ważniejsze z punktu widzenia Kijowa, zastąpić je mają Espresso TV (która niezależnie pokazywała wydarzenia z Majdanu) i rosyjski Dożd (atakowany przez Kreml).
Druga kwestia to próby pojawienia się na rynku kanałów, które w języku rosyjskim, będą nadawały odmienny punkt widzenia od tego co prezentuje Moskwa. Z jednej strony istnieje inicjatywa, którą rozpoczęły Litwa, Łotwa i Estonia. Wspomniane kraje są za tym, aby Unia Europejska zajęła się stworzeniem informacyjnej stacji telewizyjnej po rosyjsku. Byłby to zapewne bardziej rozwinięta wersja EbS, który skupia się na transmisjach z Europarlamentu. Z drugiej zmiany mają dokonać się w ukraińskim kanale UTR. Ma tam być więcej programów w języku angielskim i rosyjskim. Również ważna jest dla Ukrainy kwestia wzmocnienia ich międzynarodowych wersji mediów. Chodzi o Radio Ukraine International, ale także odkodowano dla widzów kanał Inter+ na satelicie.
Trzecia sprawa to wszystko co związane z nazwą Lybid. Przesunięto wyniesienie na orbitę pierwszej satelity telekomunikacyjnej z Ukrainy (właśnie Lybid). Miała ona stacjonować na pozycji 48E (wschód), lecz powstawała w większości na terenie Krymu (infrastruktura) i Rosji. Obecnie mówi się o zmianie terminu na lato, ale znając sytuację obawiam się, że ponad 250 milionów dolarów zainwestowanych w ten cel będzie zamrożone na dłużej. Również Lybid to ukraińska platforma satelitarna, która właśnie ogłosiła upadłość. Nic dziwnego skoro większość stacji będących w płatnej ofercie pochodziła z Rosji. Użytkowników platformy ma przejąć konkurencyjna Xtra Tv. Dla widzów bezpłatnie odbierających programy ukraińskie, nie jest to jednak zła wiadomość. Gdyż raczej w niepamięć pójdzie inicjatywa przyszłego zakodowania wszystkich ważnych stacji z tego kraju na satelicie.
W tym miesiącu celem ataku była lokalna charkowska telewizja ATN. Nieznani sprawcy włamali się do jej siedziby, pojawili się na antenie oraz zniszczyli sprzęt nadawczy. Można się tylko domyślać, że problemem nie była działalność stacji, ale osoba jej właściciela i nowego Ministra Spraw Wewnętrznych (w rządzie Jaceniuka) Arsena Awakowa.
Natomiast na wschodzi Ukrainy zdobywane są kolejne nadajniki telewizyjne. Ostatnio te w Sławiańsku i Kramatorsku. Separatyści zdobywający te maszty znają się na rzeczy. Wiedzą m.in. o tym, że potrzebne są zmiany w emisji multipleksów DVB-T2 (stosowanego na Ukrainie, w odróżnieniu od naszego DVB-T) oraz telewizji analogowej. Za każdym razem takie same są też zmiany. W miejsce programów ukraińskich pojawiają się rosyjskie. Przypominam, że w taki sposób mieszkańcy wschodnich miast uzyskują dostęp do Rossija 1, Pierwy kanal, Rossija 24, NTV, TNT i Telekanal Zviezda.
No i na koniec polski element, czyli sprawa pokazania przez ukraińską telewizję filmu Andrzeja Wajdy „Wałęsa. Człowiek z nadziei”. Dokładnie ukraińska wersja kanału Pierwyj we współpracy z polskim MSZ wyemituje ten film dzisiaj o 17:30 naszego czasu. Film poprzedzony będzie również słowami reżysera i wywiadem z operatorem Januszem Głowackim. Należy przypomnieć, że wspomniany film nie był jeszcze emitowany w Polsce w żadnej otwartej telewizji, więc jest to wydarzenie ciekawe, ale można liczyć na to, że być może możliwość zrozumienia tej historii pomoże Ukrainie z psychologicznego punktu widzenia. Czuję również, że nie ostatni raz piszę o tym co dzieje się w telewizji na Ukrainie, bo sytuacja nadal wyjątkowo szybko się rozwija i trudno szukać jej rozwiązania.
