11 października ubiegłego roku piłkarska Reprezentacja Polski po raz pierwszy w historii wygrała z Niemcami. Sukces ten śledził co drugi Polak zasiadający w tym czasie przed telewizorem. Łącznie zebrała się liczba ponad 7 milionów (6,39 mln na głównej antenie Polsatu i 998 tysięcy w Polsacie Sport), a do tego powinniśmy jeszcze doliczyć studio specjalne TVP Sport (które nie miało praw do transmisji) ze średnio 143 tysiącami widzów (w pewnym momencie nawet 257,7 tysiąca). Teraz w piątek 4 września czeka nas oczekiwany przez Niemców rewanż we Frankfurcie. Problem w tym, że w pierwszy weekend września zwyczajowo startuje jesienna ramówka telewizyjna.
Czy jest jednak szansa aby walczyć z prestiżowym meczem piłkarskim (rozgrywanym w piątek w najlepszym czasie antenowym), który pewnie ze względu na ostatni sukces może zgromadzić przed telewizorem nawet większą publiczność (w takich wypadkach dochodzą przecież osoby, które nawet sportem za bardzo się nie interesują)? Zdaniem Telewizji Polskiej najwidoczniej nie warto nawet próbować. Dyrektor Dwójki postanowił więc wywiesić białą flagę i dla własnego spokoju przesunąć premiery na bardziej bezpieczny następny weekend.
Mowa o dwóch nowych sezonach seriali Dwójki. O 20:05 w ramówce znajdowała się trzecia seria „O mnie się nie martw” z Joanną Kulig, a o 21:05 pojawić się miał najnowszy odcinek „Rodzinki.pl”. Patrząc na ich oglądalność można odnieść wrażenie, że ludzie z Woronicza mają całkowitą rację. Pierwszy z nich śledziło średnio 1,76 mln widzów, a drugi 1,41 mln i to nawet wtedy gdy nie rywalizowały z żadnymi meczami tego typu.
Przeważnie seriale najlepszą oglądalność mają właśnie w swoich pierwszych premierowych odcinkach po przerwie. Dlatego słaby wynik w pierwszym tygodniu mógłby zaważyć na końcowej średniej oglądalność w taki sposób, że nowa seria mogłaby w ogóle nie powstać (gdyż liczby mają w tym wypadku ogromne znaczenie, także dla reklamodawców wydających pieniądze na spoty przed i po odcinku oraz lokowanie produktu w jego trakcie). Dyrektor Dwójki mówi więc wręcz o „uniknięciu zderzenia z meczem” i chęcią aby „nasze produkcje jak najlepiej zaczęły nowy sezon”. Choć z drugiej strony należy się zastanowić czy taka „dezercja” ramówkowa jest uczciwa? Przecież rynek także telewizyjny polega na rywalizacji, a najsłabszy zawsze prędzej czy później i tak przegra (czy to na boisku czy w rankingach oglądalności).
