Eurowizja bez Rosji?

Eurowizja bez Rosji?

Sezon Eurowizyjny należy powoli uznać za otwarty. Znamy przecież wszystkie piosenki oraz uczestników tegorocznej edycji największego muzycznego show w historii. Wiemy, że reprezentować nas będzie Kasia Moś, a wystąpimy już w pierwszym półfinale 9 maja 2017. Najciekawiej wygląda jednak kwestia Rosji.

Wiele wskazuje na to że tym razem Rosji nie zobaczymy w Eurowizji. Jak zwykle poszło o politykę, a dokładnie kwestię wybranej przez nich reprezentantki i Krymu (pamiętajmy, że zgodnie z zeszłorocznym zwycięstwem Ukrainy to w tym kraju pozostającym w ciągłym konflikcie z Rosją odbędzie się tegoroczny konkurs).

Julia Samojłowa została odsunięta od udziału w konkursie. Oficjalnie złamała prawo wjeżdżając w 2015 roku na teren Krymu (zdaniem Ukraińskich władz nielegalnie), który był wtedy anektowany przez Rosję, by zagrać tam koncert. Obecny zakaz wjazdu na Ukrainę z tego powodu dla Samojłowej ma trwać 3 lata.

Sytuacja jest jeszcze bardziej skomplikowana biorąc pod uwagę to, że Samojłowa jest artystką występującą na wózku inwalidzkim. Więc złośliwi mogą takie postępowanie Ukrainy wiązać jeszcze z nietolerancją.

W sumie w ostatnich latach historia Rosji i Eurowizji jest bardzo burzliwa. Wszystko właśnie z powodu wojny na Ukrainie. W jednym roku wygwizdano siostry reprezentujące Rosję, które przecież nie miały z polityką nic wspólnego. W kolejnych latach było blisko zwycięstwa, ale niektórzy jurorzy zaniżali punktację dla Rosji (Ukraina przecież wygrała zajmując drugie miejsce u jurorów i wśród publiczności).

Obecnie mówi się o tym, że Samojłowa wystąpi na Eurowizji, ale po prostu nie w tym roku. Natomiast Rosja żąda wyjaśnień i działania ze strony Europejskiej Unii Nadawców. Jeśli decyzja na temat braku wstępu artystki na teren Ukrainy się nie zmieni, to podobno Rosja zupełnie zrezygnuje z udziału w tegorocznej edycji Eurowizji.

Byłaby to bardzo wyjątkowa historia w tym wieloletnim konkursie piosenki. Szczególnie, że Rosja zbiera zawsze ogromną ilość głosów od publiczności, z krajów w których miała kiedyś wpływy (od kiedy są półfinały zawsze przechodzi dalej). Eurowizja bez Rosji oznacza więc być może zmianę sił i zupełnie nieprzewidywalne wyniki końcowe. Ciekawe czy również nasz kraj mógłby na tym coś zyskać?

Aktualizacja: EBU zaproponowała rozwiązanie polubowne. Samojłowa miałaby wystąpić, ale za pomocą transmisji satelitarnej z innego kraju.