Już jutro pierwszy półfinał tegorocznego konkursu Eurowizji. Ważny bo wystąpi w nim reprezentantka Polski, Kasia Moś, która powalczy o awans do najważniejszego koncertu w sobotę. Ja jednak o tym temacie piszę już dzisiaj. Dlaczego?
Bo skoro jest poniedziałek, czyli dzień przed półfinałem, to przed nami równie ważny, jak i nie ważniejszy występ Kasi. Jeśli jeszcze nie znacie na tyle tego odbywającego się od 1956 roku Konkursu Piosenki, przypomnę, że dokładnie 24 godziny przed transmisją dla widzów (głosujących SMS-owo lub telefonicznie) odbywa się niezwykle istotna próba jurorska.
To właśnie w poniedziałek, środę (w przypadku 2 półfinału) i w piątek (przed finałem) występy wszystkich uczestników oglądają jurorzy, którzy w większości krajów mają 50% głosów. Dla nich nie liczy się więc występ w dniu Konkursu, ale ten dzień wcześniej. Co to w praktyce oznacza?
Każdy z uczestników musi być bezbłędny zarówno w dniu próby jurorskiej, jak i w trakcie występu telewidzów. Natomiast to, jak ważni mogą okazać się jurorzy przekonaliśmy się chociażby w ubiegłym roku na przykładzie Michała Szpaka.
Jurorzy przyznali mu zaledwie 7 punktów, a tylko dzięki głosom widzów zdobył ostatecznie łącznie 229 punktów (co dało mu 8 miejsce). Powiecie pewnie, że jurorzy głosowali nieuczciwie. Pewnie w jakimś sensie tak (próbując zniwelować przewagę w krajach gdzie mamy wielu rodaków np. Wielka Brytania). Jednak jakieś znaczenie miało też to, że właśnie na finałowej próbie jurorskiej, w jednym fragmencie piosenki głos Michała nie brzmiał najlepiej. Zgadza się, ocena i tak była zbyt surowa jak na jeden błąd, ale tego telewidzowie dzień później nie słyszeli.
Zresztą to tylko pokazuje jak stresująca bywa próba jurorska (na której wypadamy o dziwo gorzej niż przed telewidzami). Teraz ma się to podobno zmienić. Tylko czy na dobre?
Jeśli wierzyć bukmacherom, pomimo naprawdę udanych dotychczasowych prób, Kasia Moś może mieć spory problem z awansem do finału. W trudniejszym pierwszym półfinale typują ją na 12 (a przecież awansuje pierwsza 10). W finale moglibyśmy natomiast ich zdaniem liczyć na 20 pozycję.
Jak będzie w rzeczywistości, zobaczymy. Liczy się przecież zarówno dzisiejszy, jak i jutrzejszy występ oraz sympatie z zagranicy (o które często nam trudno). Problem w tym, że tegoroczna Eurowizja jest naprawdę trudna do przewidzenia z jednego powodu. Brak Rosji. Tak naprawdę nikt nie wie jak rozłożą się punkty krajów, które masowo dawały swoje 12 właśnie Rosji. Może jest więc jakaś nadzieja, że część z nich chociaż w jakikolwiek sposób wesprze Polkę, choć o zwycięstwie w tym wyjątkowym Konkursie, pewnie jeszcze poczekamy.

