Gazeta już niepotrzebna

Gazeta już niepotrzebna

Kryzys na rynku prasy tradycyjnej trwa w najlepsze. Choć wydania elektroniczne i płatne dostępy do stron Internetowych są jakąś nadzieją, to jeszcze kilka takich żartów z czytelników, a kolejni zwykli ludzie odwrócą się od gazet całkowicie. O czym mówię?

Jednym z ostatnich trendów na rynku rodzimej prasy są czasopisma retro. Gazety wspominające minione czasy i gwiazdy z lat PRL, nawet nie ukrywające, że ich grupą docelową są ludzie starsi, którzy w znacznej mierze utrzymują także segment pism plotkarskich. Takich pozycji na rynku w szybkim czasie pojawiło się kilka, a wśród nich „Pogoda na życie”.

Jest, a w zasadzie był, to miesięcznik wydawany przez Agorę od 12 stycznia, wciąż obecnego roku. Na jego łamach oprócz gwiazd, pisano o minionej modzie, urodzie, gotowaniu oraz nie brakowało wywiadów, zagadek, czy krzyżówek.

Agora od początku nie ukrywała, że „Pogoda na życie” jest powiązana z powstałym Radiu Pogoda. W końcu w gazecie poza reklamami przedstawiano również gwiazdy rozgłośni. Jednak co innego o tym wiedzieć, a co innego pozostawić czytelników na lodzie. Tylko dlatego, że po 12 miesiącach czasopismo stało się zwyczajnie niepotrzebne.

Dlaczego upadają gazety? Odpowiedź najczęściej jest prosta. Słaba sprzedaż i zbyt dużo zwrotów. Rzeczywiście Agora do tej gazety musiała dokładać. Choć z nakładu 97 tysięcy egzemplarzy schodziło około 55 tysięcy.

Prawdziwe wytłumaczenie końca „Pogody na życie” jest jednak inne. Podstawowym powodem jest wypełnienie roli tego pisma. Miało przecież zareklamować radio i to zrobiło. Ludzie wiedzą o tym projekcie, słuchają rozgłośni, więc gazety już nie potrzebują. Dopiero później słyszymy o konkurencyjnym rynku i wielu gazetach retro, z którymi Agora nie chce dalej rywalizować.

No i teraz jak ma się czuć jeden z 55 tysięcy czytelników tego miesięcznika. Przychodzi do kiosku, a tam nie ma jego gazety. Pewnie przeżuci się na coś innego, ale czy nie ma wrażenia, że został oszukany? Kupował coś w stylu ulotki reklamującej, która okazała się być skuteczna. No i jak tu na przyszłość ma wierzyć w kolejne projekty prasowe niektórych wydawców?