Cały czas pojawiają się coraz dokładniejsze informacje na temat wyników sprzedaży prasy w naszym kraju w zeszłym roku. Postanowiłem więc je podsumować gdyż prowadzą one do wyjątkowo ciekawego wniosku.
Rekordowym wydaniem dziennika „Fakt” był ten z 20 marca, którego sprzedano ponad 540 tysięcy egzemplarzy. Na drugim miejscu był numer z 17 kwietnia (blisko 507 tysięcy). Co ciekawego znalazło się w te dni w popularnym tabloidzie? Kolejno Doda, która nie śpiewa w swoich piosenkach, bo głosu użycza w nich inna osoba oraz zasypiający po alkoholu europoseł Janusz Wojciechowski. Przyznacie nie są to jakieś nadzwyczajne tematy. Jednak aż tak dobra sprzedaż związana jest z tym, że to właśnie w obu tych numerach znajdował się numizmat z Janem Pawłem II (i to wszystko za niecałe 20 złotych). Co ciekawe rekord „Gazety Polskiej Codziennie” należy również do numeru z poświęconymi medalikami z Janem Pawłem II i Matką Boską Fatimską.
Czyli zasadniczo nie liczy się treść artykułów danego dnia, nie ważna dla czytelników jest też wyższa cena wydania, a sam dodatek. Potwierdza to m.in. „Dziennik Gazeta Prawna”, który najlepszą sprzedaż odnotował w dniach gdy do gazety dołączono Kodeks Pracy i program komputerowy do rozliczania PIT-ów. Natomiast „Super Express” rekord sprzedaży (blisko 280 tysięcy egzemplarzy) zanotował 7 marca kiedy dołączono tablicę kalorii (dzięki której czytelnicy mieli schudnąć tak jak gwiazdy).
Jeśli chodzi o tygodniki to oczywiście najwięcej osób kupiło numer „Wprostu” o aferze podsłuchowej (216 tysięcy). A co było dalej? „Newsweek” z 22 grudnia (165 tysięcy) i 14 kwietnia (160 tysięcy) i 28 lipca (152 tysiące). Oczywiście do każdego z nich dodano filmy na DVD (choć w pierwszym wypadku doszła do tego świąteczna pora, a w trzecim kontrowersyjna okładka). „Polityce” wystarczyło po raz pierwszy dodać film (21 maja), by od razu osiągnąć drugi wynik w całym roku (136 tysięcy), trzecie było także wydanie z filmem (131 tysięcy 16 czerwca).
Jeśli dodać do tego prasę kobiecą (notującą wzrosty sprzedaży ze względu na rabaty do sklepów, żel pod prysznic, czy film) rysuje nam się obraz obecnego rynku. Będąc dziennikarzem musisz dotrzeć do naprawdę niesamowitej afery, żeby zdobyć uznanie czytelników przewyższające coś zwyczajnego, ale z filmem z USA, czy religijnym medalikiem. Dlatego zdaję sobie sprawę, że ten artykuł na blogu może wydać się nieciekawy, bo w końcu nie dodam na koniec zniżki do sklepu Internetowego.
