Gruba, czy w ciąży? Taki show w telewizji

Gruba, czy w ciąży? Taki show w telewizji

Z mojego bloga znacie już wiele kontrowersyjnych reality show. W tych oprócz Stanów Zjednoczonych przoduje Holandia. Wystarczy przecież przypomnieć sobie o tym jak to widzowie decydowali komu z chorych należy się pomoc dawcy. Tym razem postanowiono jednak zadawać dość błahe pytania.

Holenderska Telewizja Publiczna dla swoich widzów przygotowała program „Neem je zwemspullen mee” (w wolnym tłumaczenie Weź swój strój kąpielowy). Jednym z segmentów tej serii miała być specjalna konkurencja, w której na scenie pojawiali się zwykli ludzie. Natomiast zaproszeni goście oceniali kim są.

W gruncie rzeczy nie brzmi to zbyt kontrowersyjnie. Problem w tym, że z góry było wiadomo, iż można wybrać wśród dwóch propozycji. Zdarzyła się więc konkurencja, czy na scenie pojawia się Polak, czy może tynkarz? Poza tym w innych odcinkach myślano o takich kwestiach jak: Holender, czy Niemiec? Albo biznesmen czy kryminalista?

W założeniu myślano więc o walce ze stereotypami i pokazaniu, że to co nam się wydaje na pierwszy rzut oka (gdy widzimy daną osobę np. na ulicy) nie do końca oddaje to kim jest w rzeczywistości. Tylko już samo zapraszanie kogoś by przez jakieś pół minuty kręcił się na środku sceny (tak naprawdę skorzystano z takiego kołowrotka, by obejrzeć każdego lepiej z każdej strony), słuchając komentarzy na swój temat, mogło wyglądać uwłaczająco.

Jednak holenderscy widzowie jakoś potrafili na to przymknąć oko. Oczywiście do czasu, bo w końcu telewizja przesadziła. Zaproponowała wyjątkowo niestosowne porównanie, znane dotychczas tylko z niewybrednych żartów (głównie w filmach).

Na scenę zaczęły wchodzić Panie z lekkim brzuszkiem. Natomiast zadaniem gości była ocena, czy na kołowrotku przed nimi kręci się kobieta gruba, czy kobieta w ciąży? Każda dobra odpowiedź pozwalała zdobyć dodatkowe punkty. Jednak cała otoczka segmentu nazwanego „Dik or zwanger” (czyli otyła, czy ciężarna) spotkała się z szybką reakcją zniesmaczonych widzów. Wystosowano petycję i zaczęto zbierać podpisy, aby wycofać ten także trochę szowinistyczny show (bo przecież kobiety były oceniane przez mężczyzn).

Oczywiście telewizja się broniła i wskazywała na to (co akurat takie dziwne nie jest), że cały program cieszy się duża popularnością i ma świetną oglądalność. Później jednak zdecydowano się przeprosić widzów i wycofać z emisji właśnie tę część poświęconą kobietom otyłym lub ciężarnym.

To, że telewizja przekracza granice, także dobrego smaku, wiemy już od lat. Jednak wyobraźcie sobie, co by się stało gdyby coś podobnego pokazała jedna z polskich stacji. Bo żenada to za mało powiedziane. Tylko, że u nas pewnie poszłoby to w stronę innych konkurencji w stylu pijany, czy nie, albo za PiSem, czy za PO?