O programie MTV „Warsaw Shore” powiedziano w zasadzie już wszystko. Show podglądające grupę osób nic nie robiących, tylko bawiących się w klubach, czy też pijących alkohol bardzo szybko zdobył dużą oglądalność. Niektórzy mówią, że związane jest to z dotarciem do telewidzów, którzy byli jeszcze za młodzi i nie widzieli „Big brothera”, inni że większość ogląda „Warsaw shore” tylko by się pośmiać. Dla stacji telewizyjnej jest jednak wszystko jedno, bo trafiono na kurę znoszącą złote jajka.
O ile jednak jeszcze wyprodukowanie drugiej serii programu było przewidywalne, to co powiedzieć o planach Eska Tv. Stacja dostępna też w naziemnej telewizji cyfrowej (czyli mająca pokrycie prawie całego terenu Polski) rozpoczyna pracę nad własnym odpowiednikiem „Warsaw shore”. Oczywiście nie podano zbyt dużo informacji, poza tym że poszukiwani są imprezowicze, których zachowania nie akceptuje ich własna rodzina. No, a całość ma stworzyć ta sama firma, która jest odpowiedzialna za show MTV, tyle że nie będzie to program na licencji, a własny pomysł Eski.
Tak więc nie będzie to bezpośrednio „Warsaw shore”, ale nie sądzę by był to misyjny program ostrzegający przed następstwami prowadzenia takiego życia (jest taki zagraniczny na antenie TTV). Bo on nie zdobyłby dużej widowni. A tak jest pewność, że stacja zarobi. O dziwo sam pomysł z programem o imprezowiczach zrodził się wtedy gdy nową dyrektor programową Eski została pani, która wcześniej pracowała właśnie w Viacomie, kojarzonym z Vivą i MTV.
Tym samym bardzo prawdopodobne, że jeszcze przed zimą zaleje nas fala kolejnych celebrytów, znanych z zabawy na ekranie. A chętnych do udziału w programie, na pewno nie zabraknie. Co bowiem jest do stracenia? Darmowe wyżywienie, mieszkanie, imprezy, no i jeszcze perspektywa sławy, żyć nie umierać.
Jest jednak jakaś nadzieja, że nowy program tego typu zbliży nas do końca emisji takich show. Dlaczego? Im więcej podobnych produkcji, tym bardziej powszednieją one widzom. Wystarczy zobaczyć jak to wyglądało ze wspomnianym już „Big brotherem”. Póki mieliśmy pierwszą edycję i brak podobnych „Dwóch światów”, „Baru”, „Amazonek”, czy „Łysych i blondynek” był to najbardziej popularny reality show. Jednak z czasem tego typu podglądanie uczestników przestało ludzi interesować. „Warsaw shore” przekracza kolejne granice w telewizji, aletelewidzowie też w końcu będą znudzeni. Dlatego może lepiej, żeby każda stacja pokazywała tego typu produkcje. Przynajmniej szybciej się nich pozbędziemy.
Aktualizacja: Program ma się nazywać „Wczorajsi, czyli taśmy prawdy”. Być może więc będzie to jednak bardziej wartościowy show, w który tak trudno było mi uwierzyć.
