Kanałów sportowych nigdy za wiele

Kanałów sportowych nigdy za wiele

To już koniec. Na następne piłkarskie Mistrzostwa Świata musimy czekać 4,5 roku (wszystko dlatego, że rozgrywane będą w upalnym Katarze zimą, a nie latem). To jednak nie oznacza koniec emocji. Do gry wchodzą bowiem pierwsze rundy eliminacji europejskich pucharów, a najwięksi rozgrywać będą spotkania przygotowujące do nowego sezonu.

W gruncie rzeczy życie piłkarskie, tak samo jak w ogóle sportowe kręci się cały rok. Jak nie jedne zawody, to drugie. Jak nie zimowe, to letnie. Jak nie piłka, to lekkoatletyka i tak w nieskończoność. Tylko gdzie to oglądać i jak znaleźć czas na to wszystko.

Sportowe prawa telewizyjne w naszym kraju są mocno rozproszone. Kilku dużych graczy walczy więc o każdy ogryzek sportowego tortu, podbierając sobie raz po raz smakowite kęski. Sytuacji nie zmieniło nawet przejęcie Eleven Sports przez Cyfrowy Polsat (no bo stacja ta podzieliła się prawami do hiszpańskiej La Liga z Canal+, a wcześniej dogadała się z nimi odnośnie pojedynczych spotkań Bundesligi).

No dobrze, ale do rzeczy. Ten wpis ma pokazać dość absurdalną sytuację ilości kanałów sportowych w naszym kraju. O ile w przypadku Polsatu nowe stacje nie muszą tak dziwić (przejęcie Ligi Mistrzów), to przy Canal+ jest wręcz przeciwnie.

Stacja właśnie tą wspomniana Ligę Mistrzów straciła. A nie przeszkadza to im w stworzeniu dwóch nowych stacji! Nie wiem co będą one pokazywać, bo obecne prawa zmieściłyby się na obecnych stacjach. No ale najwidoczniej nie liczy się jakość, a ilość.

Ilość kanałów pozwala przecież na większe zarobki z reklam całych grup medialnych. A że gdzieś będą powtórki powtórek, nieważne. Cała nadzieja w tym, że nc+ podobno tylko rozważa te nowe kanały, więc może będzie po staremu. Szczególnie, że udział w rynku dwóch ich stacji jest po 0.12, 0,04 i 0,01 procent w rynku. No ale przecież w kupie siła.