Kit, kit, klapa

Kit, kit, klapa

Miał być hit. Telewizja Polska postanowiła wprowadzić do swojej oferty format z utalentowanymi dziećmi. Nowość, no bo w końcu dotychczas w czymś takim specjalizowała się komercyjna konkurencja (nie licząc legendarnego „Od przedszkola do Opola”). Jednak już szybko, bo po trzech odcinkach możemy powoli mówić o klapie.

Do „Hit, hit, hurra” zaangażowano m.in. diwę polskiej piosenki Edytę Górniak, didżeja Hirka Wronę, prowadzącego rodem z Eurowizji, czyli Artura Orzecha oraz trenera wokalnego Bartka Cabonia. Siłą całej produkcji mieli być jednak głównie młodzi uczestnicy. Ci prezentują się trochę częściej, w stosunku do stacji konkurencyjnych, przy okazji rodzimych przebojów, solowo, w duetach i z prawdziwymi gwiazdami muzyki.

Najprawdopodobniej coś jednak w całej formule show nie działa. Trudno powiedzieć czy jest to wina wciąż pokazującego okładki płyt winylowych Hirka Wrony (choć plusem jest to, że dzięki temu edukuje muzycznie naród), cukierkowej atmosfery, często przyznawanym wysokim ocenom (nikt tu nie odpada) wzmagającym monotonię, czy dzieciom, które próbowały już sił w innych programach telewizyjnych.

Być może, wszystkiemu po trochu oraz porze emisji. Do tej pory rzadko polskie telewizje podobne talent show proponowały nie w weekend, a w środku tygodnia (środa) o 20:30. Przez co chyba grupa docelowa programu akurat nie jest wtedy przed telewizorem. Do tego dochodzi konkurencja w postaci bardzo popularnych seriali Dwójki („Na dobre i na złe” oraz „Na sygnale”), TVNu („Na Wspólnej”. „Singielka”) oraz zawsze groźnego programu kulinarnego z udziałem gwiazd (Polsat „Top Chef”).

No dobrze przejdźmy jednak do szczegółów liczbowych. „Hit, hit, hurra” traci na popularności z odcinka na odcinek. Jeszcze za pierwszym razem, pewnie głównie z ciekawości, zainteresował 1,41 mln Polaków. Teraz jednak wraz z trzecim odcinkiem widownia show zmalała o ponad 40% do zaledwie 838 tysięcy. Następny krok (skoro w drugim odcinku było o blisko 150 tysięcy lepiej) to chyba zmniejszenie oglądalności o połowę w stosunku do premiery!

Tego zapewne nie chcieliby twórcy programu, jak i sama Telewizja Polska. Nie wydaje się jednak żeby „Hit, hit, hurra” miał przed sobą jakieś lepsze perspektywy. Całość już nakręcono, można więc tylko majstrować przy montażu gotowych fragmentów, a to już w przypadku Polsatu i „Surprise, surprise” niewiele dało.

Ogólnie więc „Mali giganci” okazali się nie do pokonania zarówno przez Polsat („Superdzieciak”), TVP („Hit, hit hurra”) i sam TVN („Aplauz, aplauz”). Widocznie więc widzowie jeśli chodzi o dziecięce talent show są już mocno wybredni.