Kobieta szuka ciąży

Kobieta szuka ciąży

Ledwo wczoraj napisałem o jednym kontrowersyjnym programie telewizyjnym z Ukrainy, gdzie poznajemy szczegóły gwałtu na nieletniej, a już w sieci pojawiła się informacja o innym, choć kontrowersyjnym z innego powodu, show. Skoro jest „Rolnik szuka żony”, to czemu miałoby nie być kobiety, która szuka ciąży.

Dokładnie mam na myśli coś co przygotowuje duński Kanal 4, należący do Discovery. Tytuł „Pregnant with a stranger” to w dosłownym tłumaczeniu w ciąży z nieznajomym. Jeśli szukacie nawiązań do „Ślub od pierwszego wejrzenia” dobrze trafiliście. W Danii pracuje nad tymi programami ten sam producent.

No dobrze, pewnie już po tytule domyślacie się na czym polega kontrowersja, ale warto dowiedzieć się o nowym programie więcej. To kolejny eksperyment. Jednak tym razem skierowany dla osób, które chcą mieć dziecko, ale wolą pozostać singlami!

Podobnie jak w „Ślubie od pierwszego wejrzenia” grupa ekspertów dopasowuje więc potencjalne matki z potencjalnymi ojcami. Co ważne mężczyźni nie będą tu tylko dawcami nasienia, a uczestnicy mają dzielić się obowiązkami rodzicielskimi, choć rodzice nie będą mieszkać razem.

Nowy model rodziny? Niekoniecznie. Raczej rodzicielstwo całkowicie nowoczesne. Wyzbyte uczuć pomiędzy rodzicami. Co ciekawe program ma jednak spełniać misję. Jaką? Chodzi o duński problem z coraz większa ilością dzieci rodzonych metodą in vitro, gdzie ojcowie w ogóle są anonimowi. Tu telewizja do tego nie dopuszcza.

Tak naprawdę więc kontrowersja tego programu jest jedna, ale poważna. To nie „Ślub od pierwszego wejrzenia”, który kończy się ewentualnym rozwodem i pożegnaniem. Mamy przecież żywą istotę. Dziecko, które potrzebuje miłości. Dziecko, które będzie z tymi rodzicami przez całe życie. Wreszcie dziecko, które nie jest zabawką i nie można z niego tak po prostu zrezygnować.

I tego najbardziej się boję po zakończeniu tego show. Że rodzice, jacy by tam nie byli, po prostu znudzą się tym układem, albo swoją pociechą. Bo skoro nie są gotowi do wspólnej relacji, to co ze świętami, spotkaniami rodzinnymi. No i czy rzeczywiście są na to dziecko gotowi. Poza tym swoją drogą nie wyobrażam sobie sytuacji, w której dorosły jegomość ogląda odcinki o swoim przyjściu na świat i dowiaduje się, że to wszystko to był eksperyment telewizyjny.