Co by nie mówić o serialu Korona Królów, to w Internecie uzyskał wręcz niesamowitą popularność. Owszem zewsząd płynie krytyka i wytykane są kolejne niedoskonałości tej produkcji, ale Telewizja Polska najwidoczniej sięgnęła po coś, czego wcześniej w telewizji nie było na taką skalę. Sukces zbudowany na hejcie.
Wiedzą o tym od jakiegoś czasu niektórzy YouTuberzy. Jeśli przygotują kontrowersyjny filmik i wywołają burzę w Internecie, to osiągnęli sukces. Paradoks człowieka polega bowiem na tym, że krytykując coś, wyraża opinie. Komentuje, zwiększa ilość odtworzeń, ba subskrybuje taki kanał by nie przegapić kolejnych filmów, które może krytykować. A samym twórcom, tylko w to graj, bo hejter nieświadomie wspiera ich, finansowo!
No i właśnie Telewizja Polska przy Koronie Królów tego doświadcza. Nie wierzę, że taki był plan, ale teraz jest już za późno, a tego typu sukces należy świętować. Tu już nie chodzi tylko o oglądalność w telewizji (w końcu nie wszyscy Internauci z niej korzystają), ale w ogóle Internetowej wypożyczalni wideo.
W ciągu jednego tygodnia odcinki Korony Królów miały 1,91 mln odsłon. Oznacza to też, że stanowiły 1/5 całego ruchu na platformie Internetowej TVP VoD. No i jeszcze 8 tysięcy osób tak nie mogło się doczekać, że zaczęło płacić za przedpremierowe odcinki serialu. Serialu wyjątkowego, bo innego który tak bardzo „rządził” jakąś platformą VoD, jeszcze nie było.
Można więc odbębnić sukces. Krytykując Koronę Królów, tak naprawdę ją wspieramy. Robimy szum, zwiększając popularność serialu. Sprawiamy, że coraz więcej ludzi chce to zobaczyć w oryginale i samemu się pośmiać. Zaraz okaże się, że nie tylko pojawi się kontynuacja całej serii, a na bazie sukcesu tej produkcji, zaczną powstawać inne. Takie w najgorszej jakości, takie pod publiczkę, która będzie to hejtować. I to dopiero będzie ta wieszczona od lat śmierć telewizji. Bo to będzie nawet nie równanie do najniższych gustów widowni, a po prostu permanentne olewanie wysokiej jakości i merytorycznej warstwy programów.

