Mów mi klapa?

Mów mi klapa?

Powiem szczerze sam miałem spore oczekiwania względem nowego programu Dwójki „Mów mi mistrzu”. W końcu opisałem go jako pewnego rodzaju powrót kabaretu do TVP (ich autorska propozycja) i ogólnie improwizacji w stylu tak popularnych „Spadkobierców”. Wystarczyło jednak spojrzeć na pierwsze odcinki by przekonać się, że niestety Telewizja Polska z czymś takim sobie nie poradziła.

Wygląda na to, że nie wystarczy już na siłę wrzucić gwiazdy lub jak kto woli celebrytów i kazać im występować, czy też wcielić się w jakąś rolę (skoro często z aktorstwem nie mają nic wspólnego). Ogólnie mówiąc gagi prezentowane w programie nie są wystarczająco śmieszne, a nawet para prowadzących (Aleksandra Nieśpielak, Antek Królikowski) za bardzo do siebie nie pasuje.

Takie same zdanie najwidoczniej mają widzowie, którzy po początkowym wybadaniu tematu stwierdzili, że są lepsze sposoby na spożytkowanie swojego czasu w sobotni wieczór (po godzinie 22). Oglądalność „Mów mi mistrzu” zaczęła więc spadać z odcinka na odcinek (choć prawdę mówiąc TVP również nie pomagała przesuwając program na coraz późniejszą godzinę).

Pierwszy odcinek (od 22:18) zgromadził średnio 724 tysiące widzów. Drugi już od 22:30 527 tysięcy, a trzeci (rozpoczynający się krótko przed 23) około 507 tysięcy. Wszystko złożyło się więc na to, że Dwójka w paśmie antenowym „Mów mi mistrzu” przegrywa z wszystkimi większymi konkurentami, którzy swoją drogą głównie puszczają wtedy filmy (TVP1 ma 918 tysięcy widzów, TVN 825 tysięcy, a Polsat 817 tysięcy).

Czy jest więc jeszcze szansa dla „Mów mi mistrzu”? Szczerze nie wydaje mi się. Producenci już bowiem chwytają się wszystkich możliwości, a na oglądalność zasadniczo to nie wpływa. Mówiąc o chwytach mam na myśli sprytnie wkomponowane wpadki, jak spadające spodnie Rafała Maseraka (przez co zaprezentował swoje pośladki), czy opięta bluzka Natalii Siwiec będącej bez stanika.

Tym samym „Mów mi mistrzu” najprawdopodobniej już niedługo dołączy do serii ostatnich programów Telewizji Polskiej, które zakończyły się klapą. A wśród nich są już przecież teleturniej „Ja to znam”, muzyczne „Hit, hit hurra”, czy misyjne „Kochanie ratujmy nasze dzieci”.