Jeśli myśleliście, że to już koniec przeglądu najbardziej kontrowersyjnych telewizyjnych reality show, które postały w ostatnim czasie, to byliście w dużym błędzie. Wyliczankę kontynuujemy wraz z programem wprost z Holandii, czyli kraju, który już wielokrotnie nas szokował, ale i przygotowywał takie formaty, które prędzej czy później trafiają np. do polskich stacji.
Undress for love kontynuuje oczywiście temat telewizji randkowej (swoją drogą ciekawe, że w czasie Internetu i randek w sieci, tyle osób wierzy w prawdziwą miłość odnalezioną przez ekipę telewizyjną). Ba można w jakimś sensie porównać ten program z Randką w ciemno. No właśnie, ale tylko w pewnym sensie.
W tym programie raczej nie dowiemy się tego, że liczy się wnętrze. Single wybierają bowiem swoich przyszłych partnerów na podstawie ich wyglądu (to jeszcze tak nie szokuje), ale wyglądu ich nagiego ciała (no dobra już zaczynacie rozumieć o co w tym wszystkim chodzi). Jedyną niewiadomą jest natomiast twarz partnera, partnerki. Tylko co to za problem jak napatrzymy się na nogi, nagi tyłek i plecy.
Nadzy uczestnicy są bowiem odwróceni do kamery i głównego uczestnika tyłem, przykryci do rozbawionej publiczności, czymś w rodzaju kapsuły kosmicznej. Dla obyczajności całego show każda taka kapsuła ma napisane też imiona singli walczących o miłość (także luz, kulturka zachowana).
Reszta programu jest natomiast bardzo kulturalna. Single oglądając swoje zdjęcia z portali społecznościowych, zaczynają widzieć się w całości, poznają się, rozmawiają ze sobą na krótkich randkach i dochodzi do momentu głosowania. Decyzji z kim chcielibyśmy spotykać się nadal. Mimo wszystko to ten element nagości w zasadzie na początku jest terapią szokową zarówno dla uczestników, jak i widzów.
Na razie RTL5 stworzył jedną serię tego show, ale to wystarczyło by zaczął o nim mówić cały świat. A oceny tego formatu, co można przewidzieć, są skrajne. W sumie bezpośredniość i brak owijania w bawełnę przy poznawaniu drugiej połówki ma sens, ale są i granice których chyba nie powinno się przekraczać (ale przecież pisałem już o reality show z seksem na pierwszej randce, więc to tylko telewizyjne pozory).
Tekst proszę się rozebrać, do tej pory kojarzymy prędzej z lekarzami, a tu od tego zaczyna się w zasadzie program, a to czego najbardziej mi żal, to z jednej strony osób nie wybranych (którym wszyscy w kraju dobrze się przyjrzeli) i publiczności. Ta wiadomo z animowana przez jakiegoś wodzireja, ale wygląda na naprawdę zachwyconą i rozbawioną, tym co widzi na scenie.

