Nie da się żyć bez smartfona?

Smartfony w szybkim czasie zdobywają kolejne rynki. W zeszłym roku na całym świecie sprzedano 1,2 miliarda tych urządzeń, a w Polsce szacuje się iż już niedługo 60% populacji posiadać będzie swojego smartfona (teraz ma go ponad 44%). Mały sprzęt za pomocą którego w zasadzie wszędzie możemy połączyć się z Internetem, korzystać z wielu aplikacji, zabijać nudę, ustawiać przypominania wydarzeń, którymi nie zaprzątamy sobie głowy, zbierać kontakty do tysięcy osób, czy wreszcie często będąc nieświadomym niebezpieczeństwa, umieszczać istotne dane o sobie, zwyczajnie kusi. Oczywiście źródłem popularności smartfonów jest jak zwykle nasze lenistwo. Co jednak o korzystających ze smartfonów mówią ostatnie badania?

W ankiecie Motoroli wzięło udział ponad 7 tysięcy Internautów z całego świata. Za jej pomocą poznaliśmy nawyki użytkowników smartfonów, a te są wręcz przerażające. Gdyż okazuje się, że bez tych sprytnych „urządzonek” łączących w sobie telefon komórkowy z mini komputerem nie możemy żyć. Jeśli bowiem 60% badanych przyznaje się do tego, że idzie spać trzymając swojego smartfona w dłoni (wynik zawyżają Hindusi 74% i Chińczycy 70%) to już wiemy że coś ze współczesnym światem jest nie tak.

Co ciekawe zasypianie ze smartfonem jest nawet bardziej popularne jak pójście z nim do toalety. Gdyż tego typu przywiązanie do tego urządzenia deklaruje „jedynie” 57% (znów przewodzą w tej kwestii Chińczycy, jednak tym razem wraz z Brazylijczykami). Dobrze, że chociaż pod prysznicem jest czas na odpoczynek od smartfona. Choć tak naprawdę nie do końca, skoro 10% ankietowanych również wtedy musi mieć go ze sobą.

Inne ciekawe wnioski? Smartfon traktujemy coraz bardziej jak swojego najlepszego przyjaciela i powiernika sekretów. 40% badanych przyznało się do tego, że umieszcza na nim takie informacje, które ukrywa przed światem (swoją drogą świetny pomysł, bo wystarczy że ktoś się do urządzenia włamie lub zwyczajnie go nam ukradnie i będzie znał już kompromitujące informacje na nasz temat). Abstynencja? Od seksu tak, a od smartfona nie (przynajmniej zdaniem 22% ankietowanych).

Na koniec pozostawiłem jednak ten najdziwniejszy punkt badania. Gdy zapytano się o to czy z płonącego mieszkania ratować smartfona, czy kota, większość nie miała wątpliwości. Aż 54% badanych wybrało urządzenia kosztem biednego żywego zwierzęcia! Perspektywa spłonięcia istoty żywej straszna, ale najwidoczniej strata danych zapisanych na smartfonie (pewnie jeszcze bez kopii zapasowej) bardziej przemówiła na wyobraźnie ankietowanych.

Dobrze, że chociaż badano tylko Amerykanów, Brytyjczyków, Brazylijczyków, Hiszpanów, Chińczyków, Meksykanów i Hindusów. Bo przynajmniej z komentarzy dotyczących tego badania można odnieść wrażenie, że w Polsce nie jesteśmy jeszcze aż tak zapatrzeni w ten mały ekranik (albo bardziej szanujemy życie kota). Mam nadzieję, że takie a nie inne wyniki badania można wytłumaczyć tym, że zostało zlecone przed premierą dwóch nowych smartfonów firmy zlecającej badanie (pewnie świetna reklama), a ankietowanymi byli tylko Internauci (oby mało reprezentatywni), którzy postanowili sobie zażartować. A co jeśli oni tak na serio?