Jeśli ktoś miał nadzieję, że powrót „Agenta” w TVN zakończy się sukcesem, to już może ją jak najszybciej porzucić. Stacja właśnie opublikowała listę uczestników-gwiazd, a raczej celebrytów którzy mają poradzić sobie ze skomplikowanymi zadaniami (logicznymi i fizycznymi) w Republice Południowej Afryki i zainteresować kilkumilionową widownię.
Od zawsze wiemy, że celebryci to gwiazdy znane z tego, że są znane. Stąd w obsadzie nowego „Agenta” trudno o wybitnych aktorów, czy piosenkarzy. Dlatego musi nam wystarczyć m.in. żona Michała Wiśniewskiego i córka Apoloniusza Tajnera (w jednej osobie), modelka i trenerka fitness, żona z Hollywood, blogerka modowa, czy były Mister Polski.
Wśród tej śmietanki towarzyskiej dziwić może co najwyżej obecność Huberta Urbańskiego. Za wybijających się uczestników zaś uznać można aktorów Antoniego Królikowskiego (w końcu niedługo zagra nawet Eugeniusz Bodo w TVP) i Joannę Jabłczyńską (w końcu w naszym showbiznesie jest od małego), czy piosenkarza z talent show, Michała Szpaka (podobno walczy nawet o udział w następnej Eurowizji, jeśli nie zostaniemy z niej wykluczeni).
Trudno nie odnieść wrażenia, że spora część celebrytów bierze udział w „Agencie” tylko po to by sławę dopiero zyskać, zobaczyć przyjemną sumę na koncie bankowymi i pojechać sobie na znakomite wakacje do RPA (biorąc pod uwagę termin nagrywania bardziej ferie). Zaś takie podejście na pewno nie sprawi, że powstanie coś chociaż trochę podobne do uwielbianych i wspominanych przez wielu, edycji z autentycznymi ludźmi z castingu. Na marginesie chciałbym się w tej całej kwestii powodów uczestnictwa pewnych celebrytów mylić.
Po 14 latach ktoś postanowił reaktywować wręcz legendarny program zmieniając w nim prawie wszystko (prowadzącego Kingę Rusin, za Marcina Mellera, sposób wyboru uczestników i wyjazd do znacznie bardziej oddalonego kraju niż Francja, Hiszpania i Portugalia). Dlatego niestety to nie może się udać. Tak jak nie udał się powrót „Mamy Cię”, w którym również tak wiele zmieniono, czy przypominające to wszystko edycja Big Brothera, albo Fort Boyard również z gwiazdami. Poza tym przykre wydaje się być to, że nowym wcieleniem gwiazd będą już chyba tylko osoby, które kiedyś poznały wnuczkę poważanego aktora. No ale co mamy poradzić (poza zwyczajnym przełączaniem w trakcie emisji na inny kanał), przynajmniej powstanie telewizji publicznej jako instytucji kultury jest bliżej, a tam raczej na coś takiego nikt nie pozwoli.
