Rywalizacja pomiędzy największymi stacjami telewizyjnymi w kraju musi być. Tym bardziej ze zdziwieniem należy przyjąć sytuację, w której to jedna stacja decyduje się rozreklamować audycję konkurencji. Jednak po dokładniejszym przyjrzeniu się temu niecodziennemu lokowaniu programu wszystko wydaje się być jasne.
Za wszystkim musiał stać producent telewizyjny Rinke Rooyens. To on w nowym programie Polsatu po raz pierwszy zdecydował się zostać twarzą i głównym prowadzącym, a nie tylko osobą pociągającą za sznurki. W zeszłą środę wyemitowano pierwszy odcinek „Rinke za kratami”, o którym wcześniej wspomniano na antenie Jedynki w „Świat się kręci”.
„Świat się kręci” możemy oglądać od poniedziałku do piątku o 18:30. To tzw. infotainment, czyli trochę rozrywki, trochę informacji, ciekawostek podsumowujących każdy kolejny dzień. To co łączy „Świat się kręci” z „Rinke za kratami” jest właśnie osoba producenta, którego Rochstar ma w ofercie także m.in. „Aplauz, aplauz”, „The Voice of Poland”, „Taniec z gwiazdami”, czy „Celebrity Splash”. Nic więc dziwnego, że chcąc aby jego debiut w roli prowadzącego wypadł jak najbardziej okazale umieścił w scenariuszu „Świat się kręci” scenę przytulenia się z Maciejem Kurzajewskim, po czym dziennikarz przyznał „Nie chciałem żeby Rinke Rooyens, producent programu „Świat się kręci” stresował się, bo on ma dzisiaj premierę swojego programu „Rinke za kratami”, 22:10. Państwo wiedzą gdzie oglądać. Dziękuję”
Może subtelnie, ale jednak bez uzgodnienia z Telewizją Polską, która twierdzi że gdy akceptowała scenariusz tego dnia takiego fragmentu w nim nie było. Nic dziwnego, przecież nikt o zdrowych zmysłach nie decydowałby się reklamować konkurencji w czasie gdy sam ma coś do zaoferowania widzom. Widać, że Rinke Rooyens obawia się, że jego nowy program w Polsacie będzie klapą więc robi wszystko by tak się nie stało (nawet nagle wydał książkę również o tytlu „Rinke za kratami” i na pewno bez związku z reklamą programu pojawił się artykuł o tym, że jest alkoholikiem, ale od 5 lat nie pije). Można spekulować czy taki pomysł to nie rodzaj zemsty, że Telewizja Polska nie zdecydowała się na jego nowy program? Mimo wszystko najgorsza wydaje się pewność siebie producenta. Ma na tyle silną pozycję, że wie iż konsekwencje będą raczej nikłe. W końcu robi audycje dla każdej z większych stacji, a gdy nawet z jedną z nich się skłóci zawsze może odejść i zaproponować innej już dobrze sprawdzony format.
