O ile do tej pory czas ochronny w polskiej telewizji dotyczył głównie alkoholu, papierosów, innych używek i pornografii. To teraz postanowiono się zająć także reklamami produktów niezdrowych, czy wysokokalorycznych. Przede wszystkim mają one nie być emitowane w przerwach pomiędzy bajkami.
Wszystko w związku z tym, że sprawą zajęła się Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji. Regulator naszego rynku przyjrzał się zarówno kanałom o zasięgu ogólnopolskim (m.in. TVP1, TV Puls, TV4), jak i dziecięcym stacjom tematycznym (np. MiniMini+, Nickeolodeon). Dzięki czemu zauważono, że w zasadzie pomiędzy wszystkimi programami dla najmłodszych można było natrafić na reklamę, przynajmniej jednego niezdrowego produktu.
Prym w przerwach reklamowych wiodą więc chipsy, najróżniejsze napoje gazowane, restauracje typu fast food, czy też pełen zakres słodyczy (od gum do batonów). A najgorsze jest to, że dzieci jest przecież najprościej przekonać do zakupu jakiegoś produktu. Często nie rozróżniają kiedy kończy się program, a kiedy zaczyna zwyczajne nagabywanie przez producentów.
Dlaczego? Oczywiście chodzi o kwestię przedstawienia poszczególnych produktów. Przeważnie mamy więc zadowolone dzieci, uśmiechniętych przyjaciół (ogólnie z ekranu nie znika zabawa). Najmłodsi widząc to również chcą przeżywać podobną radość i myślą, że potrzebna do tego jest tylko wizyta w sklepie i słowa w stylu: Mamo, mamo chcę te chrupki!
Tak naprawdę jednak całą sprawą zajęto się dopiero w momencie gdy badania wskazały, że polskie dzieci strasznie szybko tyją. Co więcej trend ten jest o wiele dynamiczniejszy niż np. w Stanach Zjednoczonych. Na szczęście lekarze bojący na alarm sprawili, że powstaje porozumienie największych stacji w Polsce. Wszystkie mówią jednym głosem i chcą by reklamy tego typu zniknęły z przerw pomiędzy programami dla najmłodszych.
Wstępnie ustalono, że przełomową datą będzie styczeń. To znaczy, iż nawet jeśli porozumienie uda się spisać wcześniej, to i tak reklamy niezdrowej żywności z anten głównych stacji znikną od nowego roku. Prawdopodobnie związane jest to z tym, że każdy potrzebuje czasu aby wyemitować wykupione już spoty i dokonać zmian np. w swoich cennikach.
Mimo wszystko trudno powiedzieć jak zachowają się producenci żywności. Mogą bowiem nawet stwierdzić, że powstaje spisek przeciwko nim, pójść ze sprawą nie tyle do sądu co do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Poza tym zawsze pozostaną im reklamy w kanałach tematycznych oraz tych które porozumienia nie podpiszą.
Całemu zamieszaniu winne są niedokładne przepisy. Pomiędzy programami dla dzieci (do lat 12), nie tyle nie można, co „nie powinno się” emitować reklam z niezdrową żywnością (której definicja również nie jest sprecyzowana, więc nie wiemy np. czy zdrowe jest coś poniżej pewnej zawartości cukru, czy tłuszczu). Dlatego stacje robią wszystko by ich porozumienia nie dało się zaskarżyć (stąd też dłuższy czas jego powstawania).
Jednak to nie interes producentów powinien być najważniejszy, a zdrowie młodych osób. Dlatego wszystkie ewentualne protesty nie mogą mieć miejsca, gdyż tylko ośmieszą twórców niezdrowej żywności. Dlatego popieram zarówno to porozumienie największych stacji telewizyjnych, jak i działania posłów chcących aby tzw. „junk food” nie pojawiał się nawet przed godziną 20. Pozostaje jednak pytanie jakie reklamy zobaczą wszyscy w zamian?
