Polak promocyjne zwierze

Polak promocyjne zwierze

Zbliżamy się do najgorętszego okresu w roku (oczywiście dla sklepów, a nie ze względu na pogodę). Święta to czas masowych zakupów, zarówno jedzenia, jak i najróżniejszych produktów, które służyć nam mają za prezenty dla rodziny i znajomych. Wiadomo przepuścimy masę pieniędzy na to co często komuś się nie przyda, ale tak to już jest raz do roku. Ważne, żeby było choć trochę taniej.

Artykuł nazwałem „Polak promocyjne zwierze”, bo liczba osób szukających czegoś na promocji jest w naszym kraju zatrważająca. Przeglądamy Internet, by porównać ceny, sprawdzamy fora i portale, na których wyszukiwane są produkty przynajmniej o kilka złotych taniej, ba zdarzają się sytuacje, że jedziemy do marketów oddalonych o dziesiątki kilometrów, aby na czymś oszczędzić (nie mówię już o prawdziwych sytuacjach próśb, by ktoś z okolicy danego sklepu coś nam kupił i wysłał na nasz adres, autentyk).

Czas schodzi nam także na wertowaniu gazetek z promocjami (czy to tymi elektronicznymi, czy papierowymi). Jednak czy liczyliście kiedyś ile życia tracicie właśnie na te szukanie czegoś taniej (przecież nasz czas również jest cennym towarem)?

Nie musicie. Zrobił to za Was jeden z portali, który takie gazetki udostępnia. No i okazało się, że tylko w listopadzie łączny czas spędzony na nim, tylko na przeglądaniu gazetek wyniósł… 65 lat! Tak użytkownikom tej strony właśnie tyle zajęło szukanie promocji. A warto dodać do tego, że rok temu było to 30 lat, a dwa lata temu zaledwie 21 lat.

Przyrost więc niesamowity, ale jeszcze ciekawiej by było gdybyśmy mieli dane dotyczące zarówno innych konkurencyjnych portali, jak i czytelnictwa tradycyjnych papierowych wersji gazetek z promocjami. Bo coś czuje, że szukanie tańszych produktów ratuje wskaźnik czytelnictwa w naszym kraju. No bo w końcu trzeba przeczytać cenę, nazwę, wielkość, a i mapkę z adresem marketu. Wiemy natomiast tylko to, że w sumie 50% wszystkich konsumentów korzysta właśnie z papierowych gazetek reklamowych.