Nowa technologia coraz bardziej wpływa na sport. Mówimy o czasach gdy w wielu spotkaniach o ewentualnym golu decyduje nie tylko aparatura w bramce, czy sędzie, który wesprze się powtórką wideo, ale i czasach gdy królują media społecznościowe i aplikacje.
Dla piłkarzy to czasem nie najlepsze rozwiązanie. W końcu muszą dbać o swój wizerunek, a w Internecie wszystkie ich nie najlepsze zachowanie zostanie podchwycone i skomentowane (także dzięki temu lepiej się prowadzą, a ich profile prowadzą agencje PR’owe). Do tego dochodzi wpływ kibiców, jak w aplikacji Legii, o której już pisałem, gdzie to kibice mogą na żywo oceniać występy piłkarzy na smartfonie.
Jest jednak klub w Polsce, który poszedł jeszcze dalej. Mowa o A-klasowej Olimpii Poznań. Klubu, o którym do niedawna słyszeli fanantycy i lokalni kibice, a dzięki sprytnemu zabiegowi, teraz wie spora część świata.
Po prostu stworzono aplikację, czyniąc Olimpię Poznań klubem Internetowym. Drużyna ma trenera, który prowadzi treningi, nie ma on jednak wpływu na ustalanie taktyki i składu. O tym decydują ściągając aplikację kibice. A że nie ma ograniczeń geograficznych, wpływ na A-klasę mają także bardzo chętni do takiej zabawy użytkownicy z Azji!
W kilka dni klub ma więc 2 tysiące managerów, a to nie koniec, bo o sprawie dowiadują się kolejni potencjalni trenerzy (włodarze klubu liczą ostatecznie na miliony pobrań aplikacji). Ważniejsza w tym jest jednak inna kwestia.
Ktoś wpadł na genialny pomysł. O klubie dowiedziało się więcej ludzi, zyskuje kibiców, a to także daje szanse na nowych sponsorów, co na takim poziomie rozgrywek jest chyba najważniejsze. Olimpia w tym momencie jest na drugim miejscu w lidze, a więc ma szansę na awans wyżej. Choć ja szczerze nie mogę się doczekać na to by np. klub z Ekstraklasy zdecydowałby się na taką aplikację. W końcu gra się dla kibiców, a jeśli kibice zdecydowaliby kiedyś o mistrzostwie, to byłoby to niesamowite.

