Powrót Idola

Powrót Idola

Zapoczątkowany przez Telewizję Polską nurt powrotu programów znanych i lubianych, ale takich które miały przynajmniej kilka lat przerwy, trwa w najlepsze. Tym razem asa z rękawa wyciąga Polsat i chce wszystkim widzom w kraju przypomnieć „Idola”.

Dwanaście lat. Tyle trwała rozłąka z „Idolem”. Muzyczne show pojawiło się na antenie Polsatu po raz pierwszy 5 kwietnia 2002 roku, a teraz znowu ma być koniem napędowym wiosennej ramówki stacji ze „słoneczkiem”. Łącznie do tej pory zobaczyliśmy cztery edycje, a z kronikarskiego obowiązku należy przypomnieć zwycięzców. Byli to kolejno: Alicja Janosz, Krzysztof Zalewski, Monika Brodka i Maciej Silski.

Jeśli chodzi o „Idola” to obecnie mamy dość ciekawą sytuację. Brak jest oficjalnej informacji prasowej od Polsatu (rzecznik prasowy nie chce na ten temat rozmawiać), ale firma produkująca show poinformowała już o listopadowych precastingach w Gdyni, Poznaniu, Katowicach, Warszawie i Wrocławiu. Poszukiwani są wokaliści od 16 do 28 roku życia.

Takie działanie Polsatu może wskazywać na to, że stacja nie jest jeszcze w pełni przekonana do tego projektu. Być może sonduje co na ten temat powiedzą chociażby Internauci, albo jak wypadną pierwsze nagrania z występów i dopiero potem podjęta zostanie ostateczna decyzja. Pewne jest jednak to, że po zakończeniu „Must be the music” Polsat chciałby znowu mieć program muzyczny w niedzielę (choć kabarety naprawdę dobrze sobie radzą).

Podstawowe pytanie brzmi czy w chwili obecnej „Idol” ma rację bytu? Ja zapewne tak jak wiele osób mam z tym programem świetne wspomnienia. Składają się na nie nie tylko ostre wypowiedzi Kuby Wojewódzkiego, szaleni uczestnicy dzięki którym tworzono zabawne kompilacje, czy specjalne wydanie „Idola” zwycięzców z całej Europy.

To był po prostu dobry program, ale być może dlatego, że pierwszy tego typu na naszym rynku (nie licząc np. „Szansy na sukces” mającej inny format). Teraz mamy natomiast przesyt reality show z utalentowanymi ludźmi, w których przeważają właśnie wokaliści. Ba zamiast świeżości dochodzimy do momentu gdy ci sami uczestnicy zgłaszają się raz do jednej stacji, raz do drugiej, a gdy znowu się nie powiedzie to do trzeciej.

Przyznacie, że może to być nużące także dla widzów. Nie oznacza to jednak, że „Idol” nie ma szans, ale wiele zależy tu od samego jury. Jeśli wybór padnie na osoby kompetentne i do tego potrafiące stworzyć na planie dobrą atmosferę, do tego jeśli pojawią się w nim rzeczywiście nowi uczestnicy, to program powinien przetrwać dłużej niż jedną edycję. Jednak osiągnąć średnią 3,4 mln z początków „Idola” będzie ciężko.