Pamiętacie serię o najbardziej kontrowersyjnych reality show? Trochę czasu od jej pojawienia się na moim blogu minęło, więc pora dodać do niej kilka wyjątkowych pozycji. Programów, które w międzyczasie zawładnęły telewizją, choć poruszają tematykę, która każdemu zwykłemu widzowi, raczej nie przypadnie do gustu.
Na pierwszy ogień program telewizyjny, który wskrzesza zmarłych. Mowa o reality show Resurrection Makeover, na który w 2016 roku wpadli Japończycy z telewizji Fuji. Już sam tytuł i opis mówi wiele. Bo to przecież produkcja dla ludzi o mocnych nerwach i tych, którzy chcą się porządnie wzruszyć.
W każdym odcinku poznajemy uczestników, którzy z jakiegoś powodu stracili kogoś bliskiego (nie ważne czy nie dawno, czy kilkadziesiąt lat temu). Słyszymy historię ich życia, co się zmieniło i dlaczego chcieliby się spotkać ze zmarłymi. Realizatorom zostawiają też zdjęcia nieżyjących, co jest istotne w dalszym etapie.
Na miesiąc przed spotkaniem trwają bardzo intensywne prace. Zaczyna się od castingu. Aktorzy zgłaszają się po to, by komisja wybrała tych, którzy najbardziej budową ciała i kości twarzy odpowiadają zmarłym (już samo to wydaje się przerażające, w końcu wiesz że twoją rolą będzie udawanie zmarłych, przed milionami widzów, ale przede wszystkim zrozpaczoną rodziną).
Następnie najbardziej podobny aktor przechodzi całkowitą metamorfozę. Oczywiście pod okiem wybitnego sztabu artystów zajmujących się charakteryzacją i make-upem (swoją drogą to trochę Twoja twarz brzmi znajomo w zupełnie innej, ostrzejszej wersji). No i mogą w taki sposób pojawić się na spotkaniu z uczestnikiem, a producenci chwalą się tu cytat: „idealnym zmartwychwstaniem”.
Reszta to już łzy wzruszenia, niedowierzanie, no i przede wszystkim rozmowa. Szczególnie ważna, gdy aktor udający zmarłego poznaje członków rodziny, którzy dołączyli do niej już po śmierci głównego bohatera. Do tego dochodzi uśmiech, mimo że wszyscy wokół zdają sobie sprawę z tego, że to tylko wielka maszkarada i nikt nie przywróci im bliskich, nawet na sekundę.
No i co po tym opisie prawdziwego programu telewizyjnego, już zebraliście emocje. Bo ja jakoś nie mogę. Choć twórcy mówią o show, w którym pokazują prawdziwe emocje, tak nieobecne często w innych produkcjach, to nie mogę wyjść z podziwu nad ich pomysłowością, ale i zastanawiam się czy nie robią wręcz czegoś złego biednym rodzinom.
Może to i inna kultura (w końcu często się mówi jak to Japonia jest zupełnie inna), ale po prostu nie widzę czegoś takiego w polskiej telewizji. Nawet gdyby TVP lub jakaś religijna stacja na to postawiła, to komentarzy i kontrowersji, byłoby bez liku. Bo jak można wykorzystywać śmierć dla oglądalności, jak można wzruszać się na czyimś nieszczęściu, jak można odgrywać taką rolę i udawać kogoś nieżyjącego? Pytań jest jeszcze sporo, a odpowiedzi brak. Dlatego może w tym momencie spuśćmy nad Resurrection Makeover zasłonę milczenia, albo przynajmniej dajmy temu programowi więcej niż minutę ciszy.

