Reality show must go on

Reality show must go on

Nie raz już pisałem o kontrowersyjnych reality show z całego świata. Do listy tej na pewno pasuje brytyjski „Eden”. Program ten z założenia miał przez 12 miesięcy dokumentować życie ludzi próbujących w puszczy stworzyć społeczeństwo od podstaw.

Jak domyślacie się tytułowego raju nie było. Ba nie mam nawet na myśli tego co działo się na miejscu (konflikty miłosne i nie tylko, przerażająca nuda, walka z głodem przy pomocy karmy dla kur). Ważniejsza dla powodzenie tego eksperymentu dla stacji telewizyjnej była bowiem oglądalność.

Brytyjski Channel 4 gdy zaczynał emisję „Edenu” mógł liczyć na 1,7 mln widzów, a czwarty (jak się okazało ostatni odcinek) zainteresował tylko 800 tysięcy ludzi. Tym samym czysty rachunek ekonomiczny sprawił, że telewizja zrezygnowała z emisji reality show. W sumie nic dziwnego, ale najgorsze jest to, że nie poinformował o tym uczestników!

Skoro każdy odcinek powstawał po miesiącu życia 23 uczestników w puszczy, to już po czterech miesiącach można było pozwolić im wrócić do domów i dać sobie spokój. Ale nie telewizja i producenci trzymali ich przez osiem kolejnych miesięcy, by dokończyć eksperyment. Eksperyment, w którym do końca wytrwało 10 śmiałków.

Teraz stacja broniąc się postanowiła wyemitować kolejny odcinek będący zlepkiem tego co działo się przez osiem miesięcy, choć pewnie taka sława nie wynagrodzi uczestnikom tego co przeszli. Prawdopodobnie będą się ubiegać o odszkodowania, choć jak donosi brytyjski tabloid śmiałkowie także nie grali fair. Podobno trafili do oddalonych miejscowości, z których przemycano jedzenie typu fast food i korzystano z usług dentysty.

Poza tym uczestników, po powrocie do cywilizacji, najbardziej zaskoczyć miały podobno zmiany polityczne na świecie z Brexitem i prezydentem USA Donaldem Trumpem na czele. No cóż rzeczywiście w 12 miesięcy sporo się może zmienić, ale udział w takim eksperymencie po raz kolejny pokazuje jak czasem bezmyślni są producenci, którzy wymyślą wszystko by uzyskać wysoką oglądalność. A niepowodzenie „Edenu” wreszcie prowadzi do wniosku, że nie wszystko kontrowersyjne co serwuje telewizja musi się sprawdzić. W sumie chyba tylko taką słabą oglądalnością można ich wszystkich powstrzymać od przekraczania coraz to nowych granic dobrego smaku.