To już dziś, wielki finał rozgrywanych w naszym kraju piłkarskich Mistrzostw Europy do lat 21. W Krakowie zmierzą się Hiszpanie z Niemcami. Faworytami są Ci pierwsi, ja jednak chciałem zwrócić uwagę na inną kwestię na to jak bardzo są to rekordowe mistrzostwa.
Powiedzmy sobie szczerze rozgrywki młodszych piłkarzy nigdy nie cieszyły się taką popularnością, jak mecze właściwych reprezentacji. Polskie Euro U21 postanowiło jednak przeczyć tej tezie. Średnia widownia na stadionach w fazie grupowej wyniosła 11317. Natomiast od dawno mówiono, że bilety na mecze Polaków, czy te najważniejsze (półfinały, finał) sprzedały się wyjątkowo szybko.
Jeszcze ciekawiej wygląda sytuacja, gdy weźmiemy pod uwagę oglądalność w telewizji. Nie można nie zacząć od naszej reprezentacji, która niestety w tym turnieju zawiodła. Mimo wszystko mecz otwarcia ze Słowakami zgromadził 3,7 mln telewidzów, drugi ze Szwecją również 3,7 mln, a ostatni z Anglią 3,3 mln. To świetne wyniki, jednak nadal dalekie od kroczącej od zwycięstwa do zwycięstwa dorosłej reprezentacji (np. ostatni mecz z Rumunią oglądało 8 mln widzów).
Inaczej jest w innych krajach. Hiszpania wprost oszalała na punkcie swojej efektownie grającej reprezentacji do lat 21. Mecz półfinałowy z Włochami oglądało prawie 6 mln widzów w tym kraju. Liczba imponująca, bo bijąca widownię ostatniego meczu dorosłej kadry (4,4 mln z Macedonią).
Drudzy półfinaliści Włosi także mają czym się pochwalić. Ten sam mecz z Hiszpanią we Włoszech oglądało 8 mln widzów (momentami nawet więcej). To również lepiej od dorosłej reprezentacji. Podczas całych eliminacji do przyszłorocznych Mistrzostw Świata lepiej wypadły tylko mecze z Hiszpanią i właśnie Macedonią.
Co może być więc powodem tak dużej popularności Euro do lat 21? Głównie to, że tak naprawdę grają tu przyszłe gwiazdy futbolu. Niektórzy piłkarze mają nawet 23 lata (zgodnie z zasadami, że mieli 21 lat rozpoczynając eliminacje). Poza tym mecze są ciekawe, toczone w szybkim tempie i efektywne (więcej mamy skupienia na indywidualnych akcjach lub po prostu na ataku niż na obronie). No i to, że zarówno Włosi, jak i Hiszpanie kochają futbol całym sercem. Gdyby tylko nasi grali tu lepiej, to kto wie, czy i w naszym kraju nie zbliżylibyśmy się do jakiś rekordów.

