Rolnik szuka skandalu

Rolnik szuka skandalu

Rolnik szuka żony to wciąż najpopularniejszy program tego typu w polskiej telewizji. To znaczy z jednej strony reality show, a z drugiej audycja matrymonialna kojarząca pary na antenie. Może nie osiąga już ponad 5 mln widzów, ale oglądalność jednego z odcinków już czwartej edycji na poziomie 3,95 mln robi w obecnych czasach spore wrażenie. Można jednak odnieść wrażenie, że z każdą kolejną edycją jest coś bardziej nie tak.

Na początku wiadomo, działał efekt nowości. Każdy fascynował się tym programem i liczył, że skończy się kilkoma ślubami. Te były, ale pojedyncze, ba gdy już rolnikom i rolniczkom się nie udawało, produkcję ratowały pary uczestników, które kojarzyły się poza kamerami.

Tak naprawdę pierwsza wielka sensacja Rolnik szuka żony, to była podobno tzw. czarna wdowa. Jedna uczestniczka po prostu pasowała do opisu tragicznej historii z Superwizjera, o kobiecie której mężowie umierają w dziwnych okolicznościach. Ostatecznie jednak nie została ona wybrana przez rolnika, ale o sprawie wystarczająco długo pisano.

A w tej edycji to już sensacja goni sensację. Wystarczy zacząć od tego, że jedna z uczestniczek zataiła informację, że już wcześniej próbowała swoich sił w innym matrymonialnym show (Kto poślubi mojego syna). Ostatecznie musiała program opuścić, a jej miejsce zajęła inna nieznana dotychczas kobieta, która nie trudno uznać, że została podstawiona (łamiąc dotychczas znane zasady programu).

Teraz jednak portal plotkarski donosi o jeszcze większej sensacji, bo ma ona być w ciąży z rolnikiem i stąd jego wybór miałby być już zakończony, a tylko dla pozorów pojawiła się ona w programie!

No dobra, ale czy to koniec? Nie. Kandydatka innego rolnika wydaje się bardzo zazdrosna, ale przede wszystkim potwierdza, jak bardzo jest katoliczką. Niestety kłóci się to trochę z tym jak przedstawiła siebie wcześniej w „Grze wstępnej” Polsatu. Tam mówiła o swoich gadżetach z logo Playboya, natomiast ówczesny chłopak opowiadał też o tym, że wykazuje inicjatywę w łóżku!

Wygląda więc na niezłą metamorfozę. Pokazującą tylko, że w Internecie i telewizji nic nie ginie. Jeśli już wystąpiliśmy w jakimś programie, to prędzej, czy później, za drugim razem ktoś sobie o tym przypomni. Warto jednak się zastanowić czy nie mówimy jednak o zmasowanym ataku na program Rolnik szuka żony. Wydaje się bowiem, że negatywnych wpisów i komentarzy na jego temat jest coraz więcej. Co tylko w czasach fake news sprawia, że gdzieś tam w tyle głowy zapala się czerwona lampka.