3 grudnia 1992 roku wysłano pierwszy w historii SMS. Wtedy jeszcze nie było wiadomo, że ta technologia aż tak zmieni sposób porozumiewania się ludzi na całym świecie. Choć w międzyczasie pojawiły się smartfony, aplikacje mobilne, czy portale społecznościowe to nadal krótkie wiadomości tekstowe trzymają się mocno. Bo choć liczba rokrocznie wysłanych SMS-ów lekko spada to Polacy nie potrafią sobie wyobrazić życia bez nich.
W 2013 roku wysłaliśmy 52,2 miliarda SMS-ów. Tak więc na każdego Polaka przypadło ponad 1000 krótkich wiadomości tekstowych (co więcej zrobiliśmy to przy pomocy prawie 57 mln posiadanych przez nas komórek). Teraz z innych badań dowiadujemy się, że 65% Polaków deklaruje, iż codziennie wysyła SMS-y. Co ważne z takiej formy komunikacji korzystamy bez względu na wiek, czy płeć. SMS-y są proste w obsłudze i może najważniejsze bezpieczne.
Zupełnie inaczej wygląda sytuacja znanego portalu społecznościowego Instagram. Okazuje się, że korzysta z niego obecnie 3,2 miliona Polaków, z czego 59% to kobiety. Poza tym warto przytoczyć dane wiekowe polskich użytkowników Instagrama. 36% to osoby między 18, a 24 rokiem życia, 28% nastolatki poniżej 17 lat, zaś 23% stanowią ludzie w wieku 35-34. O starszych szkoda wspominać skoro zarówno Ci w wieku 45-54, jak i powyżej 55 lat to łącznie tylko 6%.
Można tłumaczyć, że Instagram jest stosunkowo młody, poza tym jest tu tylko przykładem zasięgu aplikacji mobilnych, a nie jakimkolwiek zastępstwem bezpośrednich wiadomości tekstowych (a nawet Twitter w Polsce nie przekracza liczby 3 mln użytkowników, a 2/3 z nich to ludzie poniżej 34 roku życia), ale jednak można było spodziewać się czegoś więcej od aplikacji również na smartfony (które ma ponad 44% Polaków) i portalu na zwykłe komputery, gdzie wrzucamy i tagujemy własne zdjęcia.
Czy przyszłość w Polsce będzie należała do Instagrama? Śmiem wątpić. Dla wielu chwalenie się na każdym kroku m.in. swoimi selfie to festiwal próżności i coś zwyczajnie niepotrzebnego. Zupełnie inaczej jest z SMS-ami, z których korzystamy nawet wtedy gdy nie musimy płacić za rozmowy (nie zniechęca nas do nich nawet perspektywa korzystania z WhatsApp gdzie praktycznie nie ma Polaków). Nie trzeba w nich niczego tagować tylko napisać (zadbać o ilość znaków, ewentualnie skróty, emotikony) i czekać na odpowiedź z pewnością, że wiele osób naszej korespondencji nie pozna. To zupełnie dwa inne światy, które pokazują że nie zawsze to co nowsze musi być lepsze, bo od Instagrama i tak wolimy Facebooka.
