Dzisiaj przyjrzę się trochę bardziej rynkowi reklamy telewizyjnej w Polsce. Pokażę również jak wygląda udział w nim, największych stacji komercyjnych.
Od dłuższego czasu widać wyraźną tendencję na rynku telewizyjnym. Oglądalność tracą stacje o tematyce ogólnej, a zyskują te wyspecjalizowane, nazywane zwykle tematycznymi. Oznacza to, że widzowie, jeśli są już zainteresowani jakimś tematem, dziedziną wiedzy, wolą spędzić czas przy stacji sprofilowanej, niż tej, która powie im o wszystkim i o niczym.
To tylko jeden powód strat w oglądalności głównych kanałów na rynku. Drugim jest niewątpliwie pojawienie się naziemnej telewizji cyfrowej, dającej możliwość wyboru kilkunastu innych stacji. Większa konkurencja powoduje „odpływ” jakiejś części widowni od kanałów TVP1, TVP2, TVN i Polsat. A te w tym samym momencie tracą swoją hegemonię na zarabianiu z reklam. Ale czy na pewno?
Przez wiele lat to stacje komercyjne atakowały TVP. Największa oglądalność, a tak naprawdę dostępność, programów telewizji publicznej, sprawiała, że to ona zbierała najwięcej na rynku reklamy. Telewizja Polska mogła więc dyktować stawki na rynku. To ona decydowała ile kosztować będzie wyemitowanie spotu, o danej długości, w określonym czasie antenowym. Słyszeliśmy więc, jaka to zła jest TVP, bo wprowadza ceny zaniżone, przez które stacje komercyjne tracą, gdyż muszą się do nich dostosować. Po pojawieniu się wielu kanałów, również wzroście widowni tych tematycznych, w sprytny sposób role się odwróciły.
Zarówno TVN, jak i Polsat, postawiły na stworzenie swoich grup medialnych, w których składzie znajduje się większa liczba stacji. Kolejne kanały tematyczne, nawet te nie tworzone przez nich bezpośrednio, dołączają do portfolio ich biura reklamy. A to oznacza sprzedaż reklam i negocjacje z reklamodawcami, już nie w sprawie 2-3 kanałów, a nawet kilkudziesięciu. Oprócz tego takim brokerem telewizyjnym jest od nie dawna także ZPR. Najgorzej wygląda więc sytuacja TVP, która czegoś takiego zrobić nie może, a oprócz tego jej kanały tematyczne mają mniejszą oglądalność, od tych które reprezentuje np. grupa TVN (wyjątkiem nie potwierdzającym reguły jest TVP Seriale).
Przed tym sprytnym zabiegiem Polsatu i TVNu, rynkiem reklamy w Polsce rządziła grupa Atmedia. To ona skupiała wokół siebie większość stacji tematycznych, i dla nich negocjowała stawki za reklamy. Jednak od jakiegoś czasu jej wpływy zaczęły spadać. Klienci stawiają coraz częściej właśnie na TVN i Polsat. Nie zmienia to faktu, że w chwili obecnej, jeśli jakiś kanał chce się utrzymać na rynku, w zasadzie musi wstąpić do jednej z tych trzech grup. Jednym z niewielu podmiotów sprzedających reklamy samemu, bez pośredników, było Discovery. Jednak nawet te kanały postanowiły dołączyć do TVNu. To oznacza, że to właśnie grupa tej stacji ma obecnie 40% rynku reklamy w kraju. A to już ogromny zarobek, nawet licząc, że od wielu kanałów, biorą tylko prowizje.
Podsumowując, stacje komercyjne nie próżnowały i widząc spadające wpływy swoich flagowych kanałów, znalazły inny sposób na zarobek. TVP traci najwięcej, ale w końcu to nadawca publiczny powinien z reklam zarabiać najmniej, a większość pieniędzy otrzymywać z opłaty abonamentowej. Tak się jednak nie dzieje z wielu powodów. Ale to już zupełnie inna historia.
