Magazyn Telewizyjnej Jedynki „Sprawa dla reportera” ma swoją naprawdę długa historię. Pojawia się na antenie naszych telewizorów z przerwami od 1984, a Elżbieta Jaworowicz przez kolejne lata zachwyca nie tylko sposobem siedzenia, ale i ważnymi tematami jakie podejmuje. Widzom, których jest średnio około 3 milionów nie przeszkadzają nawet kabaretowe parodie programu.
To naprawdę ciekawy program interwencyjny. Konfrontujący dwie strony sporu w studiu, razem ze znanymi osobistościami, czy też ekspertami. Ostatnio doszło tam jednak do sensacyjnego zdarzenia. O co poszło i co sprawiło, że prowadząca Elżbieta Jaworowicz opuściła studio?
Program zajmował się działaniami Stowarzyszenia Dzielny Tata. Jednym z zaproszonych był więc prezes Stowarzyszenia, który postanowił nagranie programu w całości pokazać innym. Dokładnie transmitował na żywo na Facebooku całość „Sprawy dla reportera”.
To było złamaniem regulaminu programu. Więc zarówno oburzona prowadząca, jak i inni znani goście (m.in. Krzysztof Rutkowski) wyszli ze studia. Podobno prezes Stowarzyszenia także wcześniej wszystkich obrażał, więc transmisja dolała tylko czary goryczy.
W takim wypadku warto jednak zastanowić się nad ewentualnymi argumentami obu stron. W sumie będąc w telewizji trzeba zgadzać się na warunki i regulamin jakiegoś programu, szczególnie że jest autorski. Z drugiej strony co jednak należy zrobić, by powstrzymać ewentualność późniejszego montażu, mogącego zmienić ostateczny odbiór osoby nagrywanej?
No właśnie telewizja z puszki, to przecież późniejsza edycja, zmiany, wybór najlepszych fragmentów. Coś co może zupełnie inaczej wyglądać niż gdy jest emitowane na żywo. Taka transmisja z jakiegoś programu nie jest więc niczym głupim. Może widzowie chcieliby zapoznać się z oryginalnym, nieedytowanym materiałem i to nie tylko w przypadku „Sprawy dla reportera”.
Naprawdę ciekawie byłoby gdyby telewizja np. w Internecie udostępniała nie zmienioną transmisję na żywo, a później na antenie pokazała to jak coś wycięła. Moglibyśmy wtedy ocenić, jak wpłynęły ewentualne zmiany, czy nie jesteśmy w jakiejś mierze oszukiwani? Naprawdę więc polecam stacjom odwagę i skorzystanie z takiego pomysłu, no chyba że boją się reakcji widzów.

