Każdy zapewne wie, iż trwa kryzys czytelnictwa zarówno prasy, jak i książek. Wiąże się to oczywiście z mniejszymi wpływami finansowymi wydawców. Dlatego podejmowane są różne próby utrzymania się na rynku oraz przekonania do tego, że to co znajdą w Internecie gazety nie zastąpi.
Na początku kryzysu sposobem wydawców, było z jednej strony ograniczenie wydatków wewnętrznych, a w dalszej części powolne podwyżki cen gazet. Odwrotnie wyglądało to w stosunku do książek gdzie w wielu wypadkach ceny radykalnie zmniejszano. Co widać gdy w coraz to kolejnych miejscach pojawiają się wyprzedaże literatury po kilka złotych, które kiedyś były rzadkością. W prasie „oddzielono ziarna od plew”, czyli zostali na rynku ci silniejsi w każdym z segmentów. Nie możemy bowiem sobie pozwolić na to, żeby tak jak w Anglii było kilkanaście gazet dotyczących stricte piłki nożnej, co więcej wiele z nich to dzienniki.
Gdy wspomniane wyżej rozwiązania przestały się sprawdzać postawiono na nowinki technologiczne. Od długiego czasu każda z szanujących się gazet posiada swój portali Internetowy, na którym zamieszcza ciekawe artykuły. To one stały się jednak pośrednim powodem kryzysu. Czytelnicy widząc, że wiele wiadomości mogą uzyskać już w Internecie nie potrzebują kupować gazety. Dlaczego? Z jednej strony dostają informacje szybciej i od tych samych źródeł. A z drugiej sami decydują o tym co ich interesuje. Czyli nie kupują prasy po to, żeby np. przeczytać kilka artykułów a resztę pominąć, a gazetę wyrzucić. Oprócz tego nie można zapominać o nielegalnym dostępie zarówno do książek, jak i rzadziej skanów prasy, które także pogłębiają kryzys.
W takim wypadku wydawcy musieli podjąć pewne kroki, związane właśnie z nowymi technologiami. Pomyślano, że skoro są tacy, którzy czytają gazety nielegalnie, to gdy będą mieli możliwość robienia tego legalnie w uczciwej cenie to wykupią np. pdfa prosto od wydawcy. Pamiętam jak to wyglądało w przypadku Przeglądu Sportowego. Dziennik ten kilka lat temu zdecydował się właśnie na taki rodzaj sprzedaży. Ale co ciekawe wzmogło to jeszcze bardziej działalność nielegalną. Kończyło się to tak, że jedna osoba wykupywała wersję elektroniczną gazety, po czym wrzucała ją na serwer hostingowy i jakieś forum. Wystarczało znaleźć ich hasło reklamowe: codziennie nowy przegląd sportowy, by móc ściągnąć za darmo płatnego pdfa.
Jak można się domyślić z dystrybucji w taki sposób po jakimś czasie zrezygnowano. Choć nadal kupuje się prasę przez Internet, jednak przy użyciu specjalnych programów. Nie otrzymuje się więc pdfa, którego można otworzyć wszędzie, tylko plik o dziwnym rozszerzeniu, który działa tylko z programem jakiegoś producenta. A to pozwala na kontrolę nad tym kto gazetę czyta (np. przez login) i nie pozwala na proste skopiowanie prasy dla kogoś innego. W nową technologię poszli też wydawcy książek. Chodzi mi o audiobooki. Pomysł, żeby np. znani aktorzy czytali książki na płycie lub pliku mp3 jest odpowiedzią na współczesny zabiegany świat. Jednak i tutaj pojawiają się pirackie kopie w Internecie.
Te pomysły wiele nie pomogły. Owszem zwiększyła się sprzedaż gazet i książek także na takie platformy jak android, ale nadal wielu osobom wystarczało to co znajdą na stroni Internetowej wydawcy. Stąd rozpoczęto próby płatnego dostępu do treści. Już na kilku portalach gdy rozpoczynamy czytanie jakiegoś artykułu dowiadujemy się, że jeśli chcemy zobaczyć resztę musimy wykupić abonament. Przykładem może być system Piano, który oferuje dostęp do treści siedmiu wydawców. Od kilku dni dalej poszła jednak Gazeta Wyborcza oferując tzw. paywall metryczny. Oznacza on, że każdy otrzymuje dostęp do bezpłatnego czytania 10 artykułów miesięcznie, aby zobaczyć więcej musimy zapłacić od 17,90 do 39,90 zł za miesiąc dostępu. Pytanie jednak czy to nie jest już przesada? Skoro jeśli czegoś podobnego będziemy szukać na pewno znajdziemy w szerokich zasobach Internetu, a oprócz tego w większych miastach wystarczy wycieczka do saloniku prasowego, by znaleźć jakiś artykuł i przeczytać go od deski do deski. Na razie jednak za wcześnie na prognozy i czas pokaże, czy jest to właściwy sposób na spadającą sprzedaż gazet.
