Za nami, opisywana przeze mnie, sylwestrowa wojna. Tym razem jednak patrząc na wyniki oglądalności, nie ma wątpliwości, że telewizja Polsat zdeklasowała rywali. Pozostaje więc wyjaśnić: dlaczego tak się stało? I spróbować pocieszyć TVP2 i TVN.
Według badań Nielsen Audience Measurement, Sylwester w Polsacie obejrzało średnio 4,32 mln widzów. Czyli widownia ponad dwa razy większa niż drugiego w zestawieniu TVP2. Jest to dobry wynik, choć ogromne wrażenie robi dopiero ilość ludzi, którzy w tym momencie zasiadło do telewizora (1/3 telewidzów). Dodając do tego dwie stacje, które również pokazywały tego samego sylwestra (Polsat 2 i Polsat News) to już 41,3% oglądających imprezę noworoczną w tv.
Skąd taka przewaga Polsatu? Przede wszystkim podążono sprawdzoną ścieżką. Postawiono na wykonawców, którzy w zeszłym roku mieli najbardziej popularne piosenki w Polsce (Donatan, Piersi, Sylwia Grzeszczak). Dzięki temu było wiadomo, że ci, którzy szukali najnowszych przebojów, wybiorą ich ofertę. Po drugie wystąpili tylko polscy artyści. Ci starsi byli jednak tylko dodatkiem, czyli postawiono na walkę o młodego widza. Oprócz tego musiała pomóc przeprowadzka z Warszawy do Gdyni. Większość kraju nie darzy stolicy sympatią, co sprawiło, że Ci którzy być może z tego powodu rezygnowali z sylwestra z Polsatem, tym razem również go obejrzeli. Kontynuując ten wątek już sam brak na toaście, w każdym roku wygwizdywanej, prezydent Gronkiewicz-Waltz, pozwolił na lepszy wynik. Czego potwierdzeniem są najbardziej prestiżowa oglądalność z godziny 23:50-00:10. Wtedy Polsat wybrało 5,28 mln ludzi. Kolejna sprawa to wyeliminowanie, przez stację Zygmunta Solorza, niepotrzebnych wpadek. Tą był w zeszłym roku występ Krzysztofa Krawczyka w TVP2 (który nie radził sobie z playbackiem). Występując w Polsacie wyglądało to podobnie, ale realizator postarał się jak najczęściej korzystać z dalekiego planu, pokazania publiczności, chórku, aby nie wypadło to, aż tak źle jak rok wcześniej. Przekonywała również zgromadzona pod sceną publiczność, której było blisko 200 tysięcy, a śpiewała wraz z artystami, gdyż miała telebimy z gotowymi tekstami piosenek.
Na drugim miejscu znalazła się telewizja publiczna. Sylwester w TVP2 wybrało 2,04 mln widzów. Tutaj postawiono na względną równowagę między artystami młodszymi i starszymi. Wydaje się, że Ci drudzy byli w przewadze. Dlatego Dwójka walczyła moim zdaniem przede wszystkim o widzów trochę starszych, przeważających w opłatach za abonament. Tyle, że Ci rzadko spędzają sylwestra przed telewizorem, albo kończą oglądanie imprezy wcześniej niż reszta widzów. Poza tym w to, co pokazywała TVP wdarła się stagnacja. Mogło się wydawać, że to znowu to samo co rok wcześniej. Kolejny rok we Wrocławiu i stosunkowo podobna scena. Czegoś po prostu temu sylwestrowi brakowało. Spotkałem się również z zarzutem, że w Telewizji Polskiej występowały takie gwiazdy, że musiały śpiewać nie swoje piosenki. Rzeczywiście w Polsacie było więcej śpiewających swoje własne kompozycje.
Trzeci TVN miał najbardziej ekskluzywną oprawę graficzną, ale to jak widać nie wystarcza. Sami artyści byli zaś mocno komplementarni, jeśli chodzi o styl. Ten był jednak trochę niszowy, stąd tylko 1,36 mln widzów. Być może brakowało tradycji oglądania tego dnia TVNu, który przecież 6 lat takiej imprezy na żywo nie pokazywał, albo za dużo było osób wypromowanych przez ich „talent show”. Niezbyt pocieszająca dla stacji może być też informacja o tym, że pomysł organizacji sylwestra na krakowskim rynku był nietrafiony. Po pierwsze pod sceną, zgromadziła się tam najmniejsza publiczność, porównując trzy stacje (25 tysięcy). Po drugie dlatego, bo bali się o starodawne zabytki Krakowa. Tak więc rada na przyszły rok. Jeśli to miasto to miejsce bezpieczniejsze i pozwalające zgromadzić więcej ludzi. Co może być dla TVN pocieszające. Zawsze o 5 razy większa oglądalność w godzinie 23:50-00:10 niż w zeszłym roku. Jednak wtedy emitowali film z Jackie Chanem.
Podsumowując widać ewidentnie wygraną Polsatu. Zagadką może być tylko to, że otrzymał on wyniki oglądalności już 1 stycznia o 9 rano, gdyż mocno „poprosił” o to firmę badawczą (inni czekali na nie dzień dłużej). Takie podejście może bowiem rodzić wątpliwości sprzyjania w jakiś sposób tej stacji. Natomiast mnie zdenerwowały, widząc te sylwestry, belki z wysyłanymi smsami. Mając możliwość oglądania imprez z wielu innych krajów, w tym samym dniu nigdzie, naprawdę nigdzie takiego zwyczaju nie widziałem. Więc to musi być jakiś nasz, swojski pomysł na dodatkowy zarobek, przez stacje telewizyjne. Teraz pozostaje już jednak czekać na kolejnego sylwestra, by dowiedzieć się kto wyciągnął po tym roku najlepsze wnioski. Najtrudniej może mieć jednak Polsat, bo łatwiej ich wynik pogorszyć, niż jeszcze więcej zyskać.
