Blisko 5 mln Polaków co tydzień śledzi to co dzieje się w programie misyjnym, ale też matrymonialnym Telewizji Polskiej. To już trzecia edycja „Rolnik szuka żony”, a zainteresowanie sprawami sercowymi rolników, jak widzimy wciąż nie spada. Ba dochodzą nawet dodatkowe emocje.
Choć 3 seria „Rolnik szuka żony” miała już jedną sensację (podejrzenie, że jedna z uczestniczek była czarną wdową z „Super wizjera”) to teraz przyszła pora na następną, choć trochę mniejszą, to jednak psującą wielu widzom zakończenie całego programu.
Jeden z uczestników poprzedniej edycji najprawdopodobniej idzie na wojnę z Telewizją Polską i producentami „Rolnik szuka żony”. Najpierw pisał o tym, że ujawni kontrowersyjne zapisy umowy jaką podpisano z nim i innymi występującymi w tym show. Potem wskazywał na złamanie regulaminu przez Annę, o której serce walczył i wytykał manipulacje i wyreżyserowanie wielu scen pokazywanych w telewizji. Aż wreszcie podał rezultaty wciąż pokazywanej edycji.
W tym momencie osoby, które nie chcą zepsuć sobie zabawy i do końca oglądać „Rolnik szuka żony” powinny przestać czytać ten wpis i zobaczyć coś innego (np. z działu sport w tv). Pora bowiem na spoilery.
Według Łukasza (bo to on podał te informacje) na pięć par tej edycji programu przetrwają dwie. Będzie to wyjątkowy podrywacz Zbigniew i jego wybranka Irenka oraz religijny Szymon i Marysia. Tym samym ze związków Moniki i Tomka, Łukasza i Patrycji oraz Marka i Ani, nic nie będzie (to ostatnie okazało się w niedzielnym odcinku, ale uczestnik drugiej edycji napisał o tym jeszcze przed świętem zmarłych).
Skąd Łukasz mógł to wiedzieć. Prawdopodobnie był na już nagranym odcinku kończącym całą serię lub przekazał to od innego znajomego, który w nim wystąpił. Do tej pory jednak takie informacje pozostawały tajemnicą aż do emisji telewizyjnej, a Telewizję Polską ratowały zapewne wspomniane tajemnicze umowy poufności.
Tylko na całość można spojrzeć jeszcze inaczej. Uczestnik może po prostu albo mścić się na producentach (choć do tej pory mimo obietnic zdjęcia umowy nie upublicznił), albo chcieć przedłużyć swoje pięć minut sławy, w momencie gdy każdy o nim zapomniał (w końcu u Anny odpadł jako pierwszy). W tym mogą przynajmniej pokładać swoje nadzieje osoby liczące na to, że podając wyniki „Rolnik szuka żony” Łukasz blefował. Choć co do ustawiania pewnych scen tego typu show należy z nim się w pełni zgodzić.

