Tabloidy nadal śmieszą

Polskie tabloidy lubią ciekawym tekstem przekroczyć granice absurdu. W końcu są tacy, którzy tylko dla takich smaczków jak ciekawy nagłówek i zabawna ilustracja, je kupują. „Termokoc chciał mnie zabić”, „Strzelił do siebie, bo myślał że jest Batmanem”, „Koń chuligan rozbił mu wino”, czy „Papier toaletowy zabił przyjaźń” to tylko kilka przykładów wyjątkowo kreatywnej pracy dziennikarzy tabloidów. Moim zdaniem jest jednak coś jeszcze z czego pośrednio dzięki tabloidom możemy się śmiać.

Oto gdy wejdziemy na stronę Internetową Faktu i wybierzemy jeden z działów (np. najnowsze) pod każdym z artykułów znajdziemy tagi. Są to słowa kluczowe, które mają za zadanie podsumować każdą z wiadomości i stworzyć kategorię (lub dodać artykuł do już istniejącej) dzięki której osoby korzystające z wyszukiwarki łatwo trafią na stronę tabloidu.

Jeśli więc chcecie się pośmiać lub zabawić nie kupując w kiosku tabloidu polecam czytać jedynie tagi do artykułów, a dopiero potem zapoznać się ze skrótem informacji (pamiętajcie o tym, że warto czytać słowa kluczowe po kolei i znać kontekst w jakim się pojawiają). Przykłady tylko z ostatnich dni to: „syndrom roszpunki, kał, resztki jedzenia, operacja”, „zakazy świata, noszenie żółtych ubrań, małe piersi, zbiór zakazów”, albo „osiwienie, fryzura, całowanie, pierwszy pocałunek”.

Zasadniczo te zbiory słów nie mają żadnego większego znaczenia, ale zdaniem redaktorów (a może przede wszystkim stażystów pracujących w tabloidzie ze względu na zdarzające się w nich błędy) idealnie podsumowują wyjątkowe teksty jakie na co dzień przygotowują dla swoich żądnych sensacji czytelników.

Wszędobylskie tagi można wręcz podzielić na kategorie. Są te bardziej dosadne jak: „kiedy wyremontują wiadukt na Chociebuskiej, inwestycja, wiadukt na Chociebuskiej jest w fatalnym stanie, wiadukt na Chociebuskiej”, „szczęściarz, uderzenie, trafił go piorun, piorun” lub „ból, żona, bójka, mąż”. Są też absurdalne połączenia, które dopiero w kontekście całego artykułu mają sens np. „przenoszenie, wolontariusze, żaby, Trójmiasto”, „Zielona Góra, dzieci, granat, Policja”. Nie brakuje również drastycznych opisów: „zabite kocięta, kosz na śmieci, groźby, akt przemocy”, „zwłoki w mieszkaniu, zmarły, zwłoki w stanie rozkładu, „zwłoki”.

Choć czytając słowa kluczowe do artykułów tabloidu możemy się śmiać lub być w głębokim szoku to trudno nie zauważyć, że być może to jest właśnie przyszłość dziennikarstwa. Tempo życia stale rośnie, a co za tym idzie czytelnik (również użytkownik Internetu) chce dowiedzieć się jak najwięcej w jak najkrótszym czasie. Korzystanie tylko z tagów pozwala przecież na otrzymanie dawki najważniejszych informacji w skrócie. Co więcej jeśli na ich podstawie coś nas zainteresuje dopiero wtedy klikniemy by przeczytać pełną wersję artykułu. Po co bowiem tracić czas skoro wszystkiego dowiemy się np. po słowach: „skuter, sekcja zwłok, zagadkowa śmierć, A-1”. Resztę przecież dopowiemy sobie w myślach łącząc, nomen omen, fakty.