Telewizor to przedmiot kultu i nasze okno na świat. Choć lata lecą to i tak Polacy są przywiązani do swoich teleodbiorników. Oglądanie telewizji to w badaniach wciąż najpopularniejszy sposób spędzania przez nas wolnego czasu. Średnio w zeszłym roku w taki sposób mijały nam 4 godziny i 20 minut dziennie. Dlatego choć wielu zapewne się nie przyzna to jednak rozmarzyli się słysząc o najdroższym telewizorze dostępnym w naszym kraju.
Mowa o LG 105UC9V (ze 105 calowym ekranem), który kosztuje bagatela 350 tysięcy złotych. Jeśli więc jesteście statystycznym Kowalskim, aby go zdobyć musielibyście pracować 10 lat i całą wypłatę odkładać na jego zakup. No ale czy nie takie rzeczy się robiło żeby „zaszpanować” przed sąsiadem? Swoją drogą 10 letniego oszczędzania nie polecam, bo przecież i tak ktoś już zdąży przed nami kupić te ledwie dwie sztuki jakie „rzucono” do polskich sklepów, no i technologia pójdzie tak do przodu, że będziemy już mówili o przestarzałym sprzęcie.
Tylko tak naprawdę po co komu tak gigantyczny i niebotycznie drogi telewizor? Pierwszy polski odbiornik „Wisła” miał ledwie 12 cali i choć może nie był szczytem techniki, a teraz jest bardziej obiektem muzealnym to i tak spełniał swoją rolę równo 60 lat temu (gdy wprowadzono go do sprzedaży). Najśmieszniejsze w całej sytuacji jest to, że nawet on nie był tak drogi. Koszt 4000 złotych był równowartością czterech wypłat (nawet późniejszy 14 calowy „Belweder” oznaczał ledwie trochę ponad półroczne oszczędności).
Od czasu wolnego rynku, a później wejścia do sklepów cienkich telewizorów, wielkość pożądanego przez nas ekranu rosła. W 2003 roku statystyczny Polak zadowalał się gdy na ścianie jego domu zawisły 34 cale. W 2011 było to już o 12 cali więcej. Obecnie najpopularniejsze są teleodbiorniki o wielkości od 40 do 55 cali (choć przewidywano, że prawie każdy z nas zdecyduje się na 60 calowe cudeńka).
W międzyczasie największą bujdą producentów było 3D. Myślano, że ludzie zachwyceni efektami m.in. filmu „Avatar” ruszą tłumnie do sklepów by kupić kilka par okularów i delektować się trójwymiarowymi scenami. Eksperci twierdzili, że w 2013 roku w każdym domu będzie już ekran 3D. Ostatecznie z produkcji materiałów w trójwymiarze wycofały się prawie wszystkie stacje telewizyjne świata. No ale 3D jako funkcja dodatek, podwyższająca cenę telewizora pozostała (jest oczywiście również w naszym najdroższym LG).
Wracając właśnie do najdroższego telewizora w kraju. Co z nim zrobić? Zaprosić znajomych by oglądać mecz na zakrzywionym 105 calowym ekranie (który ma proporcje kinowe 21:9 więc jakikolwiek kanał hd będzie na nim wyglądał słabo)? Zdaniem ekspertów kupić go dla „prestiżu i włączenia się do ultraelitarnego grona”. Wszystko fajnie tylko, że każde elitarne grono obecnie raczej nie przyznaje się w ogóle do oglądania telewizji, więc taki odbiorniki wisiałby tylko i się kurzył. No ale kto bogatemu zabroni kolejnej zabawki, a producenci wychodzą pewnie z założenia, że trafią na niszę tych klientów którym zależy by coś mieć tylko po to by nie miał tego ktoś inny. W takim razie proszę bardzo, bo ja (jak i 99,99% społeczeństwa) nie mam zamiaru z nikim o zakup tego odbiornika walczyć.
