Trwa kryzys światowych mediów, choć wzajemnie się podkupują

Pomimo, że dzisiaj Prima Aprilis, ja całkowicie na poważnie. Ciągłym problemem dla światowych mediów jest kryzys finansowy. Sprawia on, że różne korporacje muszą zaciskać pasa i oszczędzać wydatki. W taki sposób przeprowadza się restrukturyzację (zwalnia pracowników), zmniejsza ryzyko (inwestuje w to co się już sprawdziło), na później przekłada większe inwestycje. Głównie dzieje się tak jednak z tymi mniejszymi, którzy na tak potężnym rynku (głównie amerykańskim) same nie mają obecnie szans na sukces. No ale są zawsze ci więksi, którzy korzystając z kryzysu tylko się wzmacniają, kupując i przeprowadzając transakcje z tymi, którzy sobie nie radzą. Dlatego postanowiłem się przyjrzeć kilku najciekawszym zakupom w ostatnim czasie.

Najgorzej w obecnym okresie radzi sobie prasa. Po sprzedaży kilku legendarnych wręcz gazet („Wall Street Journal”, „Washington Post”) przyszedł czas na „Forbesa”. Od razu należy zaznaczyć, że każda z tych gazet była biznesami rodzinnymi, kolejno rodzin Bancroft’ów, Graham’ów i właśnie Forbes’ów. Nagle okazało się, że w branży pogrążonej kryzysem nie ma już sentymentów. Zwykła rodzina, nawet zamożna, która chce kultywować wieloletnią tradycję nie ma już takiej możliwości. Nie można bowiem przez dłuższy czas dokładać do interesu.Jednak cała sytuacja dąży niestety często do kumulacji tytułów wobec kilku najważniejszych graczy na rynku. Czyli coraz większe korporacje mające wpływ nad coraz większą rzeszą ludzi. A znakiem czasu jest również to, że od samej gazety Forbes, bardziej pożądana jest jej strona Internetowa.

To ekspansja Internetu jest największym powodem problemów zwyczajnej prasy. Opisywany wyżej Forbes, jedynie 45% swojego dochodu otrzymywał z jej sprzedaży. Do tego dochodzi kryzys rynku reklamy i finansowe załamanie gotowe. Kontynuując wątek czasopism, pora na następny przykład. Magazyn dla mężczyzn „Maxim”, jeden z głównych konkurentów „Playboya” także zmienił właściciela. Obecnie jest pod władaniem firmy zupełnie nie związanej z ta branżą (prowadzą bowiem restauracje), a kolejnym argumentem o kryzysie jest to, że poprzedni potencjalny kupiec czasopisma wycofał się, bo pomimo złożonej oferty ostatecznie nie miał na to pieniędzy. Zawsze pozostaje jednak cień nadziei. A tym jest na pewno powrót zwyczajnego, drukowanego „Newsweeka”. Tyle, że tu także powodem powrotu takiej dystrybucji była zapewne zmiana właścicieli.

Pora na telewizję. W USA rządzą, przynajmniej na razie (bo coraz silniejsze są wypożyczalnie internetowe), telewizja kablowa. Tutaj skala transakcji może rzucać na kolana. Time Warner postanowił sprzedać właśnie swój oddział zajmujący się telewizją kablową konkurentowi Comcast. Za bagatela 45 miliardów dolarów, tyle że mowa o wartości akcji tej drugiej firmy. Jeszcze dwa miesiące wcześniej Time Warner nie był chętny na taką sprzedaż za niewiele mniejsze pieniądze. Co się więc zmieniło? Za pewne przeliczenie oszczędności. A tak wielka korporacja ma też problem ze słabą sprzedażą prasy („People”, „Time” i „Sports Ilustrated”). Dlatego druga co do wielkości kablówka w Stanach Zjednoczonych nie jest już własnością Time Warner, a możliwość wkroczenia do Nowego Jorku i posiadania łącznej ilości abonentów niewiele mniejszej niż cała populacja Polski, tylko przyspieszyła działanie Comcast’u.

Szansą dla telewizji są jednak bogate, znane osobistości, które przynajmniej mogą powstrzymywać ekspansję korporacji. Przykład to raper Puff Diddy, który postanowił zainwestować w amerykańską telewizję muzyczną Fuse. Są i inne propozycje przejęć tej telewizji, np. Jennifer Lopez. Tyle, że te osobistości dokonują transakcji na polu, który może im się opłacać. Tym samy nie widzę szans na inwestycje gwiazd np. w stację informacyjną, bo to pozostawione było sensu. Jak już jesteśmy przy tym to budżet News Corp Rupperta Mardocha ratuje ostatnio nie Fox News, a książki kucharskie i dla młodzieży. Jak widać obecnie cały czas trzeba się więc przebranżawiać i szukać nowych źródeł dochodów.

Przy tym opisie problemów mediów Polska wypada blado. Nam pozostało emocjonowanie połączenia platform satelitarnych „N” i „Canalu+”, coraz obszerniejszą ofertą Cyfrowego Polsatu (Nasz Dom), zmian w grupie ITI oraz ostatnich decyzji Agory. Ta postawiła na zwiększenie sprzedaży treści w Internecie, reklamie właśnie internetowej oraz inwestycji w rynek telewizji. W tym wypadku próba przebranżawiania się, jak wcześniej wspominałem, może być strzałem w dziesiątkę. Bo to co dzieje się na zachodzie (także trendy w branży medialnej) u nas zawsze pojawia z opóźnieniem.