Biorąc pod uwagę wyniki oglądalności stacji telewizyjnych można mówić o wielkiej czwórce. Tą jest oczywiście TVP1 i TVP2 oraz TVN i Polsat. Jednak od wyłączenia telewizji analogowej i przejściu na nadawanie cyfrowe do tej czwórki dobija się powoli TV Puls. Dlatego postanowiłem się zastanowić nad tym gdzie leży fenomen Pulsu.
Powiedzmy sobie uczciwe, niewiele osób liczyło na sukces Telewizji Puls. O wiele bardziej był on prawdopodobny za czasów pośrednich rządów w tej stacji Rupperta Murdocha. To właśnie wtedy zacząłem brać TV Puls na poważnie. Pojawiły się bowiem znane seriale (np. Simpsonowie), ale także i produkcje własne (polska edycja teleturnieju Czy jesteś mądrzejszy od piątoklasisty?, czy własne wiadomości z Krzysztofem Ziemcem i Katarzyną Trzaskalską). Stacja jednak nie uzyskała oczekiwanego przełomu. Z perspektywy czasu wydaje się, że był to po prostu niewłaściwy moment. Gdyby bowiem inwestycja News Corp zbiegła się z cyfryzacją wszystko mogłoby się potoczyć inaczej.
Po Murdochu ponownie pojawił się prezes Dariusz Dąbski i rozpoczął bardzo dobrze przygotowaną i przemyślaną strategię rozwoju. A cyfryzacja tylko mu w tym pomogła. Po pierwsze ważna była sprawa zasięgu. Puls w naziemnej telewizji analogowej miał najniższy procent pokrycia kraju (z dostępnych ówcześnie stacji). Naziemna telewizja cyfrowa nie dość, że pozwoliła zwiększyć wspomniany zasięg do ponad 98%, to stacja otrzymała pozwolenie na nadawanie drugiego kanału (Puls 2). Z drugiej strony pozycja Pulsu poprawiała się wraz z ciągle spadającą oglądalnością wspomnianej na początku wielkiej czwórki.
Widzowie darmowej telewizji naziemnej mogli postrzegać Puls jako nowość, co tylko wzmacniało ciekawość do poznania ich oferty. Owszem na początku było sporo powtórek, ale od czegoś trzeba było zacząć, aby kanał na siebie zarabiał. Pieniądze od reklamodawców pozwalają bowiem na kupowanie coraz ciekawszych programów, a te zwiększają oglądalność. Tak powstaje samonapędzająca się spirala, która pozwala w tym wypadku, aby TV Puls walczyła z konkurencją. Kanał potrafił także wykorzystać niszę na rynku. Jeszcze długo przed TVP ABC nie było w zasadzie darmowych programów dla dzieci. To Puls wprowadził pasmo Junior TV, które przysporzyło im dodatkowych widzów, a teraz nadal się sprawdza, bo przeznaczone jest dla trochę starszych dzieci (w odróżnieniu od oferty nowego kanału Telewizji Polskiej).
Paradoksalnie kolejna sprawa, która pomogła Pulsowi to zakodowanie sygnału stacji na satelicie. Pomimo, że już o tym pisałem to przypomnę w skrócie, że kodowana stacja może lepiej negocjować z producentami. Z jednej strony kupuje się licencję (np. na serial) tylko na jeden kraj, co pozwala na pewne oszczędności. Z drugiej dzięki temu serial ten lub film może być nowszy i ciekawszy, niż w przypadku potencjalnego dostępu do stacji widzów z zagranicy. To właśnie sprawiło, że do Pulsu trafił serial Arrow. Adaptacja komiksu okazała się na tyle strzałem w dziesiątkę, że wygrywa bez problemu z innymi serialami emitowanymi o tej samej porze (a konkuruje przecież, chociażby z Homeland i Chicago Fire, które emituje TVP1).
Pulsowi pomaga też korzystanie ze sprawdzonych już programów. Można narzekać, że są to często produkcje pokazywane już na innych stacjach (nie mówię o Arrow), ale przypominanie ich widzom jest ciekawym zabiegiem. Pokazywano lub nadal TV Puls pokazuje np. Gęsią skórkę, Nowe przygody rodziny Adamsów, Gwiezdne wrota, czy też CSI: Las Vegas. A w zapowiedziach na ten miesiąc jest doskonały serial komediowy Mała Brytania (pytanie czy ocenzurowana jak kiedyś w TVP2? Oby nie)
Są jeszcze produkcje, którymi inni się nie zainteresowali (np. nowe odcinki programu Wojciecha Cejrowskiego). Poza tym stacja podpisuje umowy o współpracy z innymi. Przykład to na pewno obecność animowanych seriali Viacomu (Nickelodeon). Oprócz tego TV Puls znana jest z pokazywania filmów katastroficznych, czy też niszowych (które nie zbierają często zbyt dobrych recenzji). Jednak możliwość zobaczenia na jakiejś stacji np. „Piraniokondy” jest godna odnotowania i zwraca uwagę na nadawcę. Co więcej to za pewne dzięki takim filmom stać obecnie Telewizję Puls na pokazywanie premier filmowych. Mam tu na myśli np. 80 milionów, czy też ostatnio Mechanik: prawo zemsty (z wprost niesamowitym wynikiem 1,4 mln widzów).
Jak widać już jest dobrze, a może być jeszcze lepiej. Wierzę w to, że Puls stać na kolejne wzrosty oglądalności. Co więcej moim zdaniem prowadzą świetną powolną pracę u podstaw (proszę bez skojarzeń), której nasz rynek telewizyjny nie widział od czasu powstania TVNu. Teraz nadawca chce osiągnąć łączne udziały obu swoich kanałów na poziomie 7%. A biorąc pod uwagę ostatnie zakupy stacji i zapowiedź własnych produkcji wynik może być nawet lepszy. A wtedy o tym epizodzie z Murdoch’em wszyscy zapomną.
