Niedawno ruszyły nagrania do najnowszego show telewizji TVN. Po dość zaskakującym sukcesie programu „Agent gwiazdy” stacja postanowiła wykorzystać dość podobny motyw, czyli zasadniczo celebrytów zagranicą. Osławieni uczestnicy wylecieli 12 maja z Polski by zmierzyć się prawdopodobnie z przygodą swojego życia.
W odróżnieniu od innych podobnych programów w „Azja Express” celebryci startują w parach. Ciekawe tylko czy to pomoże im w przetrwaniu w nieznanym kraju bez znajomości języka i z minimalnym jak na te warunki budżetem (w końcu mówi się o tylko 1 euro, resztę na jakiekolwiek luksusy będą musieli pewnie sobie jakoś uzbierać, stąd komentarze o gwiazdach żebrakach). Na początku mówiło się o podróży do Indii, które jednak najwidoczniej były za mało orientalne. Gdyż późniejsze informacje wskazywały na Kambodżę. Choć niewykluczone jest odwiedzenie przez program więcej niż jednego azjatyckiego państwa.
Pewnie najbardziej rozgrzewające pytanie publiczności brzmi: Kto zgodził się na takie, bądź co bądź, upokorzenie przed milionami. Do Azji wyjechała na pewno eksportowa para Radosław Majdan Małgorzata Rozenek. Poza tym nie zabraknie dziennikarki Hanny Lis (para z Łukaszem Jemiołem), aktorki Agnieszki Włodarczyk (z przyjaciółką Hanną Konarowską, czyli córką Joanny Szczepkowskiej), dziewczyny Kuby Wojewódzkiego Renaty Kaczoruk (z koleżanką Weroniką Budziło), kucharza Pascala Brodnickiego (i Pawła Dobrzańskiego), aktorki Izy Miko (z Leszkiem Stankiem), czy Przemysława Salety (plus kucharza Darka Kuźniaka) oraz aktora Michała Żurawskiego (z Ludwikiem Borkowskim).
Najważniejsze w tym całym towarzystwie wydaje się jednak ta pierwsza para. Dlaczego? Wyjeżdżając na nagrania perfekcyjna Pani domu i były piłkarz pojawili się na lotnisku jakby jechali na długie wakacje, a nie do pracy, ani na żebry (podczas których zgodzili się być nagrywani 24h na dobę, nawet gdy śpią). Jeden z portali społecznościowych odnotował, że ich walizki miały wartość 20 tysięcy złotych, a do tego była jeszcze torebka za 9 tysięcy, spodnie za 8 i zegarek Radka za 30.
Takie szczegóły wskazują raczej na spore nierozgarnięcie i brak szacunku w stosunku do tubylców z takiej Kambodży, gdzie rzeczywiście bliżej ludziom do 1 euro na głowę niż do markowych zakupów za tysiące. Oby więc program rozwiał ostatecznie moje wątpliwości i nie był jedynie słabą ustawką pr-ową dla niektórych tak popularnych celebrytów.

