TVS robi konkurencję dla Rancza

W maju TVS była 23 najpopularniejszym kanałem tematycznym w naszym, kraju (z udziałem w rynku 0,47%). Bywało już nawet lepiej (mniej więcej rok temu miejsce 14, a jeden z grudniowych „Koncertów życzeń” zanotował 435 tysięcy widzów), ale wtedy stacja ze Śląska nie musiała rywalizować z premierami w ramówkach największych programów ogólnopolskich. Być może na jesieni TVS będzie jednak miała w tej nierównej walce jakąś szansę. Wszystko za sprawą nowego serialu „Hotel Silesia”.

Historia stacji regionalnych w naszym kraju to ciągłe pasmo porażek. Przecież w praktyce każdy taki kanał powinien interesować tylko społeczność lokalną z okolicy gdzie nadaje. CSB TV nie dało rady dlatego, bo grupa Kaszubów nie była wystarczająco liczna by utrzymać stację (do tego dochodziły coraz większe kombinacje przy ramówce). TVN Warszawa miał w praktyce spory zasięg tyle, że zwyczajnie mieszkańcy stolicy woleli oglądać co innego (a reszta Polski informacjami z Warszawy się nie pasjonowała). Nawet obecna TVP Regionalna to tylko zlepek redakcji wojewódzkich i typowe pasmo lokalne między 17:30, a 21 oraz 22-22:30 (lub 23 w weekendy).

Na tym tle TVS wypada jak od początku do końca właściwie zaplanowany projekt adresowany do licznej społeczności, która demonstruje swoją odrębność, utożsamia z kanałem i wykracza nawet poza granice naszego kraju (stąd popularność stacji np. w Niemczech). Być może to nadal nie jest kanał stricte regionalny, ale swoim profilem najbliższy tego jak działają podobne stacje zagranicą.

Własny serwis informacyjny, program przypominający telewizję śniadaniową (oba na żywo), listy śląskich przebojów (oraz „Muzyczne podróże”), „Koncert życzeń”, autorskie produkcje (m.in. „W oku miasta”, czy kulinarny talent show „8 smaków Europy”), programy przyrodnicze, coś dla dzieci i starsze seriale (od lipca „Alf”, „McGyver”, „Słoneczny patrol” i „7 niebo”). To wszystko składa się na wyjątkowo wyważoną ramówkę, przy której mieszkańcy innych regionów Polski również na chwilę się zatrzymają zmieniając kanały.

Nadal brakuje jednak typowego efektu „wow”, programu który przeniesie TVS na wyższy poziom. Tym ma być wcześniej wspomniany „Hotel Silesia”. Opowieść o tym jak dwóch braci wspólnie dziedziczy majątek. Problem w tym, że od lat się nie widzieli, bo jeden pozostał na Śląsku a drugi zamieszkał za wschodnią granicą (miła odmiana od tego, że prawie wszystkie seriale mówią o osobach, które wracały z Zachodu). Nie zabraknie więc typowych nieporozumień, a serial porównywany jest już do popularnej „Świętej Wojny”. Jednak twórcy twierdzą, że wzorem jest dla nich „Ranczo”. Chcą stworzyć coś podobnego, ale związanego ze Śląskiem. Wstępnie przygotowano 11 odcinków, a tylko od widzów zależy czy powstaną kolejne. Dlatego choć przed „Hotelem Silesia” trudne zadanie warto pochwalić TVS za chęć ciągłego rozwoju, a nie spoczywanie na laurach. Oby kiedyś ich produkcje wykupywały większe stacje i pokazywały powtórki zapełniając nimi swoje ramówki.