Uważaj z pochlebstwami

Uważaj z pochlebstwami

Niektórzy dość często starają się wszem i wobec szeptać dobre słowa o swoich przełożonych. No bo przecież, gdy pochwalimy kogoś ważnego, to pewnie to zauważy i może nawet w przyszłości czeka nas awans. Nie inaczej jest w mediach. Dziennikarze potrafią przecież prześcigać się w pochlebstwach i informowaniu w czym nasze medium jest lepsze od konkurencji i jaką nagrodę wygrał, któryś z naszych kolegów.

Ostatnio większość z nas dość mocne pochlebstwa kojarzy z działaniami Telewizji Polskiej. Tu sytuacja jest taka, że od lat nie potrafiliśmy bardziej oddzielić polityków od mediów publicznych. Nic więc dziwnego, że mniejsza lub większa propaganda, na przestrzeni lat już po 89 roku, od razu kojarzy się z chwaleniem za wszystko co udało się osiągnąć.

Dziś jednak chciałem nawiązać do tego co stało się nie u nas, a w Arabii Saudyjskiej. Głównie dlatego, że to przestroga dla wszystkich tak chwalących władze i nie tylko, dziennikarzy. Wbrew pozorom można przesadzić i po prostu pożegnać się z posadą.

Salman ibn Abd al-Aziz as-Saud, tak nazywa się saudyjski monarcha, który kazał zawiesić jednego z dziennikarzy gazet „al-Dżazira”. Czym zasłużył sobie żurnalista? Zagalopował się chwaląc obecnego króla. Użył słów „pobłażliwy” i „karzący surowo”, no i się zaczęło.

Dla niezorientowanych to dwa z 99 imion, którymi określa się Allaha. Takie odwołanie i porównanie osoby mimo wszystko publicznej, która jakkolwiek dobrze by nie rządziła, do Boga, jest wśród Sunnitów niedopuszczalne.

Sama gazeta za działanie swojego dziennikarza przeprosiła, również zdumiona słowami swojego (obecnie zawieszonego) dziennikarza. Natomiast cała ta historia kieruje się w stronę jednego morału.

Chwalić można każdego, ale są i granice pochlebstw, które nie tylko z powodów religijnych lepiej nie przekraczać. No bo także zwyczajne lizusostwo w mediach, może zostać uznane przez odbiorców za niewiarygodne i uwłaczające bezstronności, którą przynajmniej w praktyce powinien kierować się dziennikarz.