W Internecie nie przeklinaj

W Internecie nie przeklinaj

Internet to medium demokratyczne. Głos ma przecież każdy użytkownik sieci, który może do woli przedstawiać swoje opinie, zarówno w komentarzach, jak i pisząc lub nagrywając coś co obejrzą inni. Oczywiście takie podejście nie oznacza, że w Internecie nie ma problemów, bo jest ich sporo z fake news, trollami i po prostu komentującymi posługującymi się wulgaryzmami, na czele.

Samo przejęcie kontroli nad Internetem, a raczej nad publikowanymi tam treściami, albo wprowadzanie odgórnych zasad, nie jest łatwe. Portale mogą oczywiście usuwać komentarze, banować użytkowników (którzy najprawdopodobniej założą sobie za chwilę nowe konto) i ogólnie pilnować porządku, ale to za mało. Owszem są raz na jakiś czas jakieś akcje, które są popierane przez wielu Internautów, ale to jedynie kropla w morzu potrzeb.

Co byście więc powiedzieli na to, żeby służby (np. policja) wysyłała agresywnym Internautom mandaty? Tak żeby to co dzieje się złego w przestrzeni wirtualnej, było uznawane za tak samo naganne, jak coś złego w przestrzeni publicznej, w rzeczywistości.

Brzmi to jak jakaś utopia i nawet zbyt ostre traktowanie Internautów, którzy coś przeskrobali, ale zdarzyło się naprawdę. Dokładnie we Włoszech jeden z mieszkańców Treviso otrzymał od Carabinieri mandat w wysokości 103 euro. Czym sobie na to zasłużył? Przeklął na jednym z portali społecznościowych!

Mężczyzna, który zapewne nie chce, by to od niego rozpoczął się ten ciekawy precedens, twierdzi że zwyczajnie mandatu nie zapłaci. Choć problemem jest tu głównie obraza funkcjonariuszy. Otóż Nicolo zdenerwował się po przeprowadzeniu w jego mieszkaniu przeszukania (policjanci szukali narkotyków). To po nim powiedział kilka gorzkich słów w wideo na Facebooku. No i stąd ten mandat.

Czy 103 euro to wystarczająca kara za to wykroczenie? Nicolo może liczyć tak naprawdę nawet o szczęściu, bo grzywna w takim wypadku może wynieść nawet 300 euro. Choć w przepisach włoskich nie jest to przestępstwo, a jedynie wykroczenie.

Czyli przynajmniej na podstawie Włoch już wiemy, że obraza funkcjonariusza na służbie w Internecie równa się obrazie w rzeczywistości na jednej z ulic Treviso. I choć można o tej sprawie pisać jako o absurdzie, nie trudno zauważyć, jaki porządek w Internecie wprowadziłyby rzeczywiste mandaty.