Która ze stacji nie lubi seriali z prawdziwymi historiami. Przecież to czysty zysk. Tani koszt produkcji (włączając w to zarobek aktorów amatorów) i wysoka oglądalność (biorąc pod uwagę godziny nadawania). Nie dziwi więc to, że w ramówkach jesiennych takie produkcje mają stanowić o sile danej stacji.
Polsat mający silną pozycję w emitowaniu tego typu produkcji zaprasza na sprawdzone już: Dlaczego ja, Trudne sprawy, Zdrady i Dzień który zmienił moje życie. TVN zaś na: Ukrytą prawdę i Szpital. Ciekawsze są jednak nowości, które powodują że zaczynam się zastanawiać kto po sobie małpuje.
Polsat musiał pozazdrościć TVNowi popularności serialu Szpital. Dlatego też szybko zareagował wprowadzając nowość w ramówce, Pielęgniarki. O dziwo wszystko będzie prawdopodobnie identyczne, czyli zaskakujące historie w służbie zdrowia, tyle że tym razem opowiedziane z perspektywy właśnie pielęgniarek. Jakby tego było mało TVP przygotowuje drugą serię Na sygnale. Co nowego przygotował TVN? Paradokumentalną Szkołę, która na kilometr wygląda jak kalka Szkoły życia, czyli jednej z pierwszych tego typu produkcji na antenie Telewizji Polskiej (na szczęście jej w ramówce TVP już nie znalazłem).
To tylko pokazuje jaką walkę toczą między sobą stacje w naszym kraju, na tej wydawałoby się mało ważnej niwie. A jednak produkcje tego typu osiągają satysfakcjonujące wyniki oglądalności. Co więcej zapełniają dzienny program, akurat w tych godzinach gdy nie wiele kto ma możliwość oglądać telewizję. Dlatego ich przekaz musi być sprecyzowany i trafiać właśnie do tych ludzi. A są to najprawdopodobniej czytelnicy gazet z prawdziwymi historiami. A takich czasopism jak kiedyś liczyłem jest przecież ponad dwadzieścia!
Poza tym na seriale paradokumentalne można trafić także na innych stacjach. ATM Rozrywka powtarza niektóre produkcje tego typu znane już z Polsatu. Zaś prawdziwym hitem są powtarzane po dwóch latach na Pulsie 2 Sekrety i kłamstwa. Któż bowiem nie emocjonuje się prawdziwymi historiami rodem z Chorwacji! Gwarantuję, że zawartość jest identyczna do naszych seriali. Okazuje się, że albo my się od nikogo nie różnimy, albo (bardziej prawdopodobne) prawie każdemu w Europie wciskają te same „gnioty” i co gorsza ludzie są chętni je oglądać.
Prawdziwą mekką seriali paradokumentalnych są jednak Niemcy. Wyobrażam więc sobie zdziwienie Chorwatów gdy dostali informację (dwa lata temu), że jakaś Polska stacja chce kupić prawo do pokazywania ich prawdziwych historii. Prawdopodobnie nieźle się uśmiali i podali kwotę, która możliwe że i tak pozwoliła na zwrócenie się inwestycji w nową serię (a teraz jeszcze dostają pewnie dodatek za powtórki). A niemieckie produkcje pewnie były za drogie, poza tym kto by chciał oglądać u nas perypetie Helmutów bogatszych od nas. Może właśnie tu więc leży tajemnica emisji Sekretów i kłamstw.
