Myślałem, że o fake news już wszyscy słyszeli. Przecież w Internecie aż roi się od wiadomości, które powstają naprędce, nie są sprawdzane przez dziennikarzy, tylko podawane w myśl zasady ja pierwszy lub o zgrozo informacji w całości wymyślonych (chociażby by zdobyć zasięg, więcej kliknięć). Jeśli jednak popatrzymy w najnowsze badania Eurobarametru okaże się, że w Polsce wiara w Internet jest prawie nie zachwiana.
Nie wiem czy to z powodu tak głośno omawianej propagandy w mediach publicznych, czy chęci bycia niezależnym w kwestii źródeł dostępu do informacji, ale po prostu według badania „Pluralizm medialny i demokracja” jesteśmy wyjątkowi w Europie. Żaden kraj w całej Unii tak mocno nie wierzy w wiadomości z Facebooka i Twittera jak Polska.
W trakcie gdy Niemcy wierzą mediom społecznościowym w 24%, a średnia Unii Europejskiej wynosi 32%, Polacy ufają Facebookowi i Twitterowi w 53%! Bliżej nam więc do Amerykanów, dla których największy portal społecznościowy stanowi w 44% główne źródło informacji o świecie (prasa ma tam np. tylko 20%).
Najgorsze w tym wszystkim jest jednak to, że prawdopodobnie po prostu brakuje u nas elementarnej edukacji medialnej. Przecież 20% informacji podawanych na Twitterze nie tworzą ludzie, a boty! Tylko jedna z firm potrafiła w 10 lat stworzyć 40 tysięcy fałszywych tożsamości osób, które wypowiadają się w tym portalu społecznościowym i wyglądają na nich i wypowiadają się dokładnie tak jak zwykli ludzie.
Skończmy więc z idealizacją Internetu. Myślmy samodzielnie. Podchodźmy do wszystkiego z rezerwą. Sprawdzajmy źródła informacji (jeśli mamy taką możliwość). No i przestańmy brać za pewnik prawie wszystko co pojawia się w mediach społecznościowych. Tam również jest manipulacja, może nawet i większa niż w mediach tradycyjnych. Co tylko potwierdzają wszystkie poruszane tematy polityczne i armie troli internetowych przy okazji wyborów, w zasadzie na całym świecie.

