Wielkie stacje na równi pochyłej

Wielkie stacje na równi pochyłej

Dawno, dawno temu lub za górami i lasami. Tak zaczynają się wielkie opowieści dla dzieci. Rzeczywiście w przeszłości nie mieliśmy wyboru i oglądanie telewizji kończyło się na Jedynce, a potem jeszcze nadającej nie w pełnym wymiarze Dwójki. Ja jednak chciałem przytoczyć nie tak odległe, z naszej perspektywy, czasy.

Jest druga połowa 2006 roku. To aż lub zaledwie 11 lat wstecz. Polski rynek medialny ma się naprawdę dobrze, a główne stacje telewizyjne rządzą w naszych domach. Udział w rynku wielkiej czwórki (TVP1, TVP2, Polsat i TVN) wynosi… blisko 78%. Czyli wszystkie inne stacje notują zaledwie 22%. Na tamten moment nie potrzebujemy kanałów tematycznych, wystarczy nam to co proponują programy ogólne (pytanie czy to przyzwyczajenie z PRL, czy słabość również finansowa mniejszych konkurentów, których w końcu tak wielu nie było, czy wszystko po trochu).

Chcecie szczegóły? Telewizyjna Jedynka w 2006 roku była liderem oglądalności z 23,98% udziałów, trochę słabsza była Dwójka (20,73%), następnie TVN (16,58%) i notujący prawie identyczny wynik Polsat (15,49%). Teraz te wyniki wydają się kosmiczne. W kwietniu 2016 liderem był Polsat (11,17%), drugi TVN (10,42%), dalej Jedynka z zaledwie (8,81%) i Dwójka (7,87%).

Piszę o tym wszystkim z jednego powodu. Oto udziały wielkiej czwórki spadły wreszcie poniżej 40%! Ba 38,27% w kwietniu to przecież dwukrotnie mniej niż we wspominanym 2006 roku! W tym samym czasie reprezentujące zarówno ilość, jak i jakość, kanały mniej lub bardziej konkurencyjne, mają już ponad 61% udziałów.

Czynników powodujących taki stan rzeczy jest naprawdę wiele. Wśród nich rosnący w siłę Internet, mniej osób oglądających telewizję (bardziej rozpraszających udziały stacji), wspomniana znacznie większa liczba kanałów tematycznych, rozrost stacji w bezpłatnej ofercie naziemnej telewizji cyfrowej (kiedyś w większości kraju tylko 1, 2 kanały teraz nawet ponad 27), wreszcie słabość wielkiej czwórki i upolitycznienie mediów.

Przyszłość dla TVP, Polsatu i TVNu nie wygląda więc najlepiej, bo pozostała im jedyna taktyka, którą już stosują (szokowanie ramówką to już za mało). Jak najwięcej własnych kanałów tematycznych i bycie pośrednikiem w sprzedaży reklam dla mniejszych, równie ważnych stacji oraz równocześnie szeroka, najlepiej dodatkowo płatna oferta Internetowa.