Wkurzają Was reklamy?

Wkurzają Was reklamy?

Żyjemy w czasach gdy trudno jest odciąć się od reklam. Włączmy telewizor, trwa przerwa na spoty. Jedziemy samochodem, widzimy billboardy. Buszujemy po Internecie, widzimy banery, jeśli nie korzystamy z AdBlocka, a jak nie to jesteśmy karmieni lokowaniem produktu i filmikami sponsorowanymi. Czytamy gazetę, a tam artykuł sponsorowane. No dosłownie, gdzie się nie popatrzymy mniej lub bardziej perfidna reklama. Na logikę więc obecność reklam powinna nas irytować. A jak jest w rzeczywistości?

Dom Mediowy OMD postanowił przyjrzeć się tej sprawie przygotowując najnowszą analizę z cyklu „Wskaźnik Irytacji Reklamą”. Z wyników płyną naprawdę bardzo ciekawe wnioski.

Wiecie kto jest najmniej zirytowany reklamami? Najmłodsi. Dokładnie pokolenie Y (tzw. millenalsi) i pokolenie Z (urodzeni po 1997 roku). W drugiej z tych grup (choć trochę mniej reprezentantywnej, bo z zaledwie 513 badanymi) wysoki stopień irytacji wykazuje 20%, średni 58%, a niski 22%. W pierwszej (Y) 26% mocno się irytuje reklamami, 51% średnio, a 23% mało.

Zasadniczo z analizy wynika, że im jesteśmy starsi tym bardziej denerwują nas reklamy. Co więc może być powodem takich wyników? Złośliwi powiedzą, że im ktoś starszy tym bardziej zmęczony życiem i zobaczył już w swoim życiu tyle reklam, że ma ich dosyć. Jednak to nie do końca to.

Badacze wskazują, że głównym powodem jest ilość oglądania telewizji, gdzie tych reklam jest stosunkowo najwięcej (starsi oglądają średnio 6 godzin i 20 minut telewizji dziennie, a najmłodsi dla porównania 2 godziny i 15 minut).

Ja myślę jeszcze o jednej kwestii. Kiedyś (PRL) tych reklam nie było wiele. Przemysł reklamowy dopiero się rozwijał, a najstarsi po prostu mogą pamiętać czasy, gdy tych przerw sponsorowanych, prawie w ogóle nie było. Ciężko jest więc im zderzyć się z tym jak różnorodne formy reklam są obecnie wykorzystywane (chociażby lokowanie produktu).

Natomiast najmłodsi są w zupełnie innej sytuacji. Od początku ich życia była już bardzo rozwinięta reklama. Są do niej tak jakby przyzwyczajeni, ba czasem jej nie zauważają i olewają, chociażby w Internecie (wspomniane AdBlocki). Nawet na przykładzie YouTube jeśli chcą to reklamę oglądają, a jeśli nie to klikają przycisk i przechodzą do właściwego filmu (czego w tradycyjnej telewizji nie da się zrobić). Tym samym przed reklamodawcami coraz cięższe zadanie by dotrzeć do swoich grup docelowych, ale z perspektywy konsumenta przynajmniej w ciągu najbliższych lat reklamy będą pewnie coraz mniej nas irytować.