YouTuberzy w telewizji. Czy to może się udać?

YouTuberzy w telewizji. Czy to może się udać?

Powiedzmy sobie szczerze świat Internetu i świat tradycyjnych mediów to obecnie zupełnie inne dwa światy. YouTuberzy często osiągają niesamowitą popularność wśród osób młodych, dla których ważny jest m.in. wybór pory oglądania tego co chcą i ogromny wybór treści. W telewizji takiego wyboru już nie ma i to nawet w przypadku programów z gwiazdami Internetu.

Telewizja Polska niedawno podjęła próbę. Zaproponowała zupełnie nowy program pod tytułem „Głodne kawałki”. Ogólnie miał być przełom. Zaproszone gwiazdy Internetu miały za zadanie spotkać się na tzw. „domówce” i przedstawić widzom to co w ostatnich dniach ich zainteresowało. Do tego dochodziły zaskoczenia (jak pojawienie się w pierwszym odcinku dwukrotnego Mistrza Olimpijskiego Tomka Majewskiego).

Głównymi bohaterami byli Cyber Marian i Piotr Ogiński. Natomiast w komunikacie prasowym Telewizja Polska wręcz podkreślała, że oddaje głos gwiazdom Internetu, by „wsłuchać się w to, co ma do powiedzenia pokolenie Polaków na co dzień porozumiewające się za pośrednictwem wirtualnych kanałów komunikacji”.

Wszystko fajnie, ale wygląda na to, że skończyło się klapą. Nie pomogła także zmiana daty emisji (zamiast soboty była niedziela dopiero o 22:15). „Głodne kawałki” miały być przecież emitowane co tydzień, a wczoraj na próżno szukaliśmy w ramówce Dwójki tego programu. Choć wyników oglądalności jeszcze nie ma, to nieoficjalnie mówi się po prostu o tym, że była ona po prostu słaba.

No i w tym momencie należy się zastanowić nad jedną kwestią. Czy angażowanie YouTuberów w tradycyjną telewizję ma w ogóle sens? Oni cenią przecież niezależność, chcą tworzyć coś po swojemu w formatach, które zwykłym telewizyjnym widzom nie przypadną do gustu.

Dlatego nadeszła pora by powiedzieć włodarzom Telewizji, że obecność gwiazd Internetu w telewizji nie sprawi, że młodzi nagle powrócą masowo do telewizorów i nie będą mogli się od nich oderwać. Ba działa to raczej odwrotnie. To telewizja dodatkowo promuje te osoby, podkopując swoją pozycję. To, że trudno o nowe trendy w tradycyjnej telewizji (bo czerpie ona większość z Internetu, nawet te komentarze z portali społecznościowych publikuje na ekranie) wiemy od dawna, ale ktoś wreszcie musi przyznać, że YouTube w telewizji (przynajmniej ogólnopolskiej) się nie przyjmie, bo jest po prostu inny.