No i znowu zaskakują. Znowu szukali kontrowersyjnego programu do nowej ramówki i go znaleźli. Mowa oczywiście o TVNie, który już szykuje dla swoich widzów niesamowitą nowość. Tym razem w ogóle nie związaną z małżeństwami, ale taką w której w grę wchodzą spore pieniądze i… hipnoza.
Tak, dobrze przeczytaliście hipnoza, bo już wiemy o powstaniu polskiej edycji brytyjskiego „You’re back in the room”. Trafi najprawdopodobniej do wiosennej ramówki TVN, a w chwili obecnej trwa poszukiwanie śmiałków (dość intensywne, widziałem już nawet spot w telewizji), którzy zgodzą się poddać hipnozie, po to by w sumie nieświadomie, wykonać jakieś zadania przed publicznością i milionami widzów.
Co to za zadania? Biorąc pod uwagę oryginalną brytyjską edycję, może to być zarówno taniec, jak i np. rola uciekiniera z więzienia. Tym samym zwykli ludzie pod wpływem hipnotyzera scenicznego Artura Makieła, odegrają coś czego normalnie przed kamerami telewizyjnymi by nie zrobili. Ale czego się nie robi, dla ostatecznej wygranej (po 4-5 konkurencjach, także grupowych).
W informacji prasowej hipnotyzer przekonuje, że hipnoza jest całkowicie bezpieczna, a i uczestnicy nie zostaną zmuszeni do czegoś złego wbrew sobie. Jednak samo zahipnotyzowanie ludzi na wizji i robienie z nich show, jakkolwiek tego nie opisywać już jest kontrowersyjne.
Ciężko więc powiedzieć, czy ten format w naszym kraju się sprawdzi. Szczególnie, że w Wielkiej Brytanii skończyło się na zaledwie dwóch sezonach i mieszanych recenzjach. Jeden z hipnotyzerów skrytykował show, mówiąc że uczestnicy są raczej aktorami, bo nie można używać hipnozy do robienia czegoś wbrew woli ludzi. Inni krytycy pisali o czymś co jest zabawne tylko na początku, jednym z najgorszych programów w najlepszym czasie antenowym i czymś co się albo podoba, albo jest przez widza znienawidzone. To ostatnie zdanie potwierdza oglądalność, która spadła z 4,24 miliona, nawet do 2,58 mln.
Oczywiście polska edycja to nie jedyna zagraniczna wersja tego formatu. Próbowano w Australii, Francji, Kolumbii, USA i Nowej Zelandii, a w Słowenii tak samo jak u nas trwają prace nad tym programem. My jednak powinniśmy się skupić na tym, co przygotowuje TVN. Szczerze niezobowiązująca rozrywka wielu widzom jest potrzebna (także w dobrym czasie antenowym), ale sama formuła robienia z tego show mi osobiście się nie podoba. Jednak przynajmniej z ciekawości jakiś odcinek obejrzę, by wyrobić sobie na jego temat zdanie i Wam też takie podejście do całej sprawy polecam.
Zahipnotyzowani na pieniądze
