Zamieszanie z Voice of Poland

Zamieszanie z Voice of Poland

Czytając tego bloga pewnie już wiecie, co jest najważniejsze dla stacji telewizyjnych na całym świecie? Oczywiście oglądalność, która wymiernie przekłada się na zainteresowanie reklamodawców, by wykupić spoty w przerwach poszczególnych programów. Kanały więc na najróżniejsze możliwe sposoby robią wszystko, by wykazać, jak wielkie jest zainteresowanie ich propozycjami, szczególnie gdy rozpoczyna się wiosenna lub jesienna ramówka.

Jedni potrafią przesuwać premiery lub rezygnować z pokazania jakiegoś odcinka tylko z tego powodu, że konkurencja ma wtedy coś ciekawszego (przeważnie mecz piłkarskiej reprezentacji). Inni nie chcą by gdy mają więcej niż jeden kanał, musiały one ze sobą rywalizować. W Stanach jest jeszcze ciekawiej, bo można popełniać błędy w nazwach programów, tylko po to, by badacze oglądalności nie zliczyli danego odcinka do średniej całego sezonu (autentyk, znowu związany z rywalizacją z transmisją sportową).

A u nas ostatnio doszło do bardzo zaskakującej sytuacji. Dwa tygodnie temu na Jedynce pokazywano opóźniony Festiwal w Opolu. Oglądalność (przynajmniej koncertu Maryli Rodowicz) naprawdę niezła. W tym samym czasie Dwójka, co logiczne zrezygnowała z emisji muzycznego show „The Voice of Poland”. Przynajmniej ten program nie podbierał widzów Jedynce.

Najbardziej prawdopodobne było więc to, że cała nowa seria „The Voice of Poland” zakończy się tydzień później. Widzowie wtedy pozostaną z Dwójką na dłużej, a finał poprawi swoją oglądalność, mając mniejszą konkurencję kanałów komercyjnych. Ale nie ktoś w TVP wpadł na inny pomysł.

Jaki? Wyemitowano w ubiegły weekend „Tha Voice of Poland” w dwa dni. Zarówno w sobotę, jak i niedzielę można było zobaczyć łącznie cztery odcinki tego muzycznego show. Problem w tym, że nie wszyscy fani tego formatu słyszeli o tym, że w niedzielę też będzie jego emisja (w końcu nie są do tego przyzwyczajeni). Poza tym sprawiło to niezdrową rywalizację pomiędzy Dwójką, a Jedynką, która przecież pokazywała „Rolnik szuka żony”.

Tego typu działanie musiało się odbić na oglądalności obu programów i to w TVP, która przecież tak narzeka na Nielsena i ma problemy z lepszymi wynikami wpływającymi na reklamodawców. Nic dziwnego, że sprawą zajął się prezes Kurski i zwolnił wicedyrektora programowego i zawiesił wicedyrektora Dwójki, którzy podobno wpadli na ten wyjątkowy pomysł.

No i w tym wypadku należy się z Kurskim zdecydowanie zgodzić. To była przecież po prostu głupota, którą mogłyby popełnić osoby nie znające się na rynku medialnym, a nie specjaliści zatrudnieni na stanowiskach. Zamiast przekuć opóźnienie w emisji odcinków na plus, zaszkodzono drugiemu programowi. I tak na koniec zarówno „Rolnik szuka żony”, jak i „The Voice of Poland” będą miały niepotrzebnie zaniżoną oglądalność.