Jaki może wyglądać jeden z najgorszych koszmarów jakiegokolwiek pracownika? Całkowita kontrola ze strony pracodawcy i zbieranie przez niego informacji o każdej naszej przerwie. Dokładnie w takiej sytuacji przez kilka dni znajdowali się dziennikarze szanowanego brytyjskiego dziennika „The Telegraph”. Na szczęście na razie będą oni mieli spokój, ale kto wie czy cały pomysł specjalnych czujników nie jest przyszłością i nie powróci jeszcze pod inną postacią.
Wróćmy jednak najpierw do początku tej historii. W zeszły weekend w redakcji „The Telegraph” pojawiły się malutkie czujniki, które przymocowano do każdego z biurek. Oficjalnie po to by zbierać dane pozwalające wydawcy zaoszczędzić pieniądze (np. na ogrzewaniu budynku). Jednak oprócz wilgotności pomieszczenia, temperatury, czy jasności światła, towarzyszącego pracownikom, czujnik przygotowany przez OccupEye zauważał momenty gdy osoba przy monitorowanym biurku była nieobecna. W taki sposób pracodawca mógł w jasny sposób sprawdzić efektywność, w tym wypadku dziennikarzy. To znaczy ocenić kto z nich jest bardziej przydatny, bo rzadziej miewa przerwy i do tego są one krótsze od średniej całej firmy. Tych najbardziej obijających się najlepiej przecież od razu zwolnić.
Na szczęście brytyjscy dziennikarze okazali się być solidarni i bardzo szybko poinformowali o całej sprawie Narodowe Zrzeszenie Dziennikarzy i organizacje mające chronić prawa pracownicze. Poza tym na własną rękę robili wszystko by kontrowersyjne czujniki wyłączyć, czy zdjąć ze swojego biurka. Ostatecznie „The Telegraph” przyznał się do błędu i urządzenia zdemontowano (choć podobno nikt z pomysłodawców nie chciał w tak niecny sposób wykorzystać czujników).
Ostatecznie więc wydawnictwo znajdzie inny sposób na zebranie informacji potrzebnych do oszczędzania dodatkowych funduszy, a dziennikarze mogą odetchnąć z ulgą. Jedno jest pewne pracownicy, nie tylko dziennikarze, nie mogą być traktowani w miejscu pracy jak niewolnicy, kontrolowani na każdym kroku. No, ale kto wie czy dopiero teraz gdy funkcje tych czujników w pełni ujawniono, nie pojawią się one w wielu miejscach świata również w calach oszczędności, ale nie na prądzie tylko na wynagrodzeniach.
