Kolejne opóźnienia cyfrowego radia

A miało być tak pięknie, mam na myśli cyfryzację radia. W chwili obecnej mieliśmy mieć 2 kolejne stacje od polskiego nadawcy, tymczasem co chwilę zmieniane są daty ich wprowadzenia. Niepewne stają się tym samym również terminy uruchomienia DAB+ w kolejnych miastach.

Jeśli chodzi o radio cyfrowe to jesteśmy obecnie w tym samym momencie jak na początku naziemnej telewizji cyfrowej. Mam na myśli po pierwsze bardzo małe zainteresowanie społeczne. Wtedy była telewizja analogowa, teraz jest radio FM.

Po drugie duży koszt urządzeń odbiorczych i ich niewystarczająca ilość na rynku. W chwili obecnej radiem cyfrowym interesuje się grupka osób, które zakupiły radioodbiorniki, najczęściej sprowadzone z zagranicy. A temat interesuje bardziej entuzjastów (takich jak ja), niż zwykłego odbiorcy.

Po trzecie niepewność. O ile cyfryzacja telewizji była pewna (mam na myśli nakaz z Unii Europejskiej), to w sprawie cyfryzacji radia takiej presji nie ma. Żaden z krajów zachodnich nie wyłączył jeszcze radia FM, co najwyżej nadając jednocześnie sygnał analogowy i cyfrowy. Nawet u nas datą przełomową ma być 2020 rok, który prawdopodobnie nie będzie oznaczał wyrzucenia dotychczasowych radioodbiorników do śmieci.

Po czwarte jakość (a w zasadzie bitrate) nadawanych stacji. Jeśli w telewizji mieliśmy przejście na HD, to w cyfryzacji radia owszem będzie można odbierać więcej rozgłośni na jednej częstotliwości i z wieloma dodatkowymi funkcjami, ale same wartości kbps (pomimo kodeka HE-AAC v2) nie zachwycają audiofili.

Po piąte słaby zasięg. Przewagą FM’u zawsze była mobilność, wiele osób słucha przecież radia w samochodzie.Cyfrowy odbiór nie wyemituje szumów w miejscach o słabszym sygnale, po prostu będą zacięcia, albo w ogóle danych stacji nie wysłuchamy. Specjaliści mówią, że radio cyfrowe można odbierać obecnie na zewnętrznych antenach. Co oczywiście w przypadku mobilności mija się z celem. Wszystko zmienić może natomiast więcej nadajników i większa siła (tych obecnie działających), na co zwyczajnie musimy poczekać.

Po szóste brak zainteresowania komercyjnych stacji radiowych. Jest to oczywiste ze względu na koszty jakie na tym etapie cyfryzacja radia pochłania. Sama obecność Polskiego Radia w DAB+ może być więc zarówno dużym plusem, jak i minusem dla odbiorców. Wiemy także o problemach z abonamentem. Nadawcę publicznego stać na pewno na planowanie pieniędzy na ten cel na prawdopodobnie 2-3 lata. Nie jest natomiast w stanie przygotować pewnego planu finansowania do wspomnianego już 2020 roku (1 grudnia 2020 ma być 90% pokrycie kraju). Polskiemu Radiu najbardziej zależy na cyfryzacji, bo ta zwiększy zasięg ich stacji (szczególnie Czwórki, Trójki i nowych programów). W analogu częstotliwości są już bowiem porozdawane i wielu miejscach publiczny nadawca za późno po nie się zgłosił.

Po siódme, to co pojawiało się w każdym poprzednim punkcie czas. Być może zaczęto za wcześnie. Społeczeństwo dopiero co wymieniało telewizory lub kupowało dekodery, musi upłynąć więc co najmniej kilka lat i włączenia się w proces stacji komercyjnych, a także większego pokrycia sygnałem, żeby rzeczywiście cyfrowe radio się przyjęło (pomóc może już ten rok jeśli zgodnie z planem ruszy emisja w Krakowie, Wrocławiu, Szczenie, Gdańsku, Łodzi, Kielcach, Opolu i Poznaniu – mam na myśli emisję docelową, a nie testy). Ale jak już wspominałem na początku istnieje analogia tego procesu do cyfryzacji telewizji. Może tak jak w tamtym przypadku 11 lat testów wiele zmieni (tutaj 7), a DAB+ stanie się bardziej przystępny.