Wykluczenie z powodu braku umiejętności obsługi sprzętu i niewiedzy

Dość rzadko poruszana jest sprawa braku umiejętności obsługi nowoczesnego sprzętu jakimi w tym wypadku są dekodery, albo telewizory z MPEG4. Należy pamiętać, że naziemną telewizję cyfrową wprowadzano w całym kraju, więc dotarła do osób w różnym wieku, czy też o różnych kompetencjach teleinformatycznych. Często sprzęt odbiorczy był i jest dla nich bardzo trudny do obsługi. Co więcej gdy decydujemy się na dekoder do telewizora starego typu musimy obsługiwać już dwa piloty, a nie jeden jak dotychczas(chyba że skonfigurujemy uniwersalny). Więc jak widać to też może być barierą.

Bardzo ciekawy przykład podawał Przewodnik Katolicki. Odwołując się do Czech, gdzie proces skończył się wcześniej, ale odzwierciedlał nasze obecne realia. Czytamy o tym, jak to syn zakupił swojej matce, której nie było stać na nowy sprzęt odbiorczy, telewizor przystosowany do odbioru cyfrowego. Jednak to tylko pogorszyło sytuację. Staruszka pomimo wielokrotnych prób nauki obsługi teleodbiornika nadal ich nie opanowała. Najczęściej wciskała ona nie ten przycisk, który powinna. Powodowało to np. usuwanie kanałów, przestawianie ich, czy wyszukiwanie od nowa. Najgorsze jest to, że po kilkukrotnych problemach starsza pani zamknęła się w sobie na tyle, iż boi się obsługiwać telewizora i prawie całkowicie zrezygnowała z jego oglądania.

Dlatego właśnie osoby powyżej 65 roku życia są najbardziej zagrożone wykluczeniem z powodu i finansów i umiejętności. A stanowią oni 20% społeczeństwa. Emeryci i renciści należą do grupy o najniższych kompetencjach teleinformatycznych, a co gorsze telewizja dla większości z nich nadal jest głównym źródłem informacji o świecie. Pomimo kłopotów jakie mogło sprawić przejście na nadawanie cyfrowe respondenci w tym wieku twierdzą, że jest to krok na przód i taka zmiana jest potrzebna.

Raport „Świadomość Polaków w rzeczywistości cyfrowej” wskazuje, że 30% ankietowanych obawiało się, iż na cyfryzacji skorzystają jedynie osoby o najlepszych kompetencjach. Należy zauważyć, że naziemna telewizja cyfrowa niesie oprócz zwykłych programów wiele różnych usług, o których jeszcze wspomnę. Więc istotna jest obawa, że nawet gdy osoby te poradzą sobie z obsługą dekoderów, to nie będą umiały wykorzystać ich funkcjonalności do maksimum. Dalej czytamy, że 70% badanych zna osoby, którym potrzebna jest edukacja z zakresu kompetencji cyfrowych. Zgadzam się z tym, gdyż sam znam takie osoby i staram się je nauczyć obsługi przy użyciu dwóch pilotów. Wiem niestety, że jest to proces żmudny i wielokrotnie pewne instrukcje należy powtarzać. Tym bardziej pokazuje to, że potrzebny jest jakiś program pomagający takim ludziom. Są przecież osoby starsze i samotne. W większości dla nich jakakolwiek pomoc w tej materii jest nieodzowna. Pamiętajmy, że nawet jeśli duża liczba zniechęciła się do telewizji, informacje o świecie czerpać będą z radia. A to problemu nie rozwiąże, gdyż także prowadzone są testy i konsultacje, a obecnie regularna emisja radia cyfrowego. Więc prędzej czy później tacy ludzi będą odcięci już całkowicie od świata.

Podczas konferencji zapobiegania wykluczeniu cyfrowemu, która odbyła się jeszcze w 2011 roku zważono potrzebę stworzenia dobrej kampanii adresowanej do osób z największym prawdopodobieństwem wykluczenia. Na podstawie badań chciałem zobaczyć, czy istotnie prowadzona kampania jest skuteczna. Najwięcej mówi o tym badanie regionalne zakończone miesiąc przed wyłączeniem pierwszych nadajników analogowych, prowadzone właśnie na tym terenie.

Co ważne 92,6% ankietowanych wiedziało, że jest coś takiego jak cyfryzacja i będzie przeprowadzona. Jednak zastanawiające może być to, że 79% nie wiedziało miesiąc przed wyłączeniem kiedy ono się odbędzie. Oprócz tego pomimo że 75% miało wiedzę w jaki sprzęt należy się zaopatrzyć, to 44,5% było pewnych, że ich telewizor nie jest przystosowany. Wcześniejsze informacje potwierdzało jedynie 38% emerytów z badanego terenu, gotowych na odbiór cyfrowy. Najciekawsza moim zdaniem była odpowiedź na pytanie, dlaczego nie jesteś przygotowany? Gdyż 44% wskazało, że ma na to jeszcze czas. Jak widać te badania powinny coś uświadomić ministerstwu. Gdyż wynikało z nich, że kampania cyfryzacyjna prowadzona była albo źle, albo nie docierała do tych, których powinna głównie dotyczyć. Badani należący do osób zagrożonych wykluczeniem nie byli także świadomi tego, że stracą możliwość odbioru telewizji naziemnej bez inwestycji w nowy sprzęt oraz tego że tv cyfrowa ich także dotyczy. Brak ich zdaniem w kampanii informacyjnej było przede wszystkim wiadomości o utracie dostępu do telewizji.

Widząc problem postanowiono w ostatniej chwili użyć środków nadzwyczajnych. Jak czytaliśmy w wywiadzie z Małgorzatą Oszewską, wiceminister Administracji i Cyfryzacji, w akcji informacyjnej skorzystano z wojewodów, prezydentów, burmistrzów, wójtów, kuratorów, Ochotniczej Straży Pożarnej, Państwowej Inspekcji Handlowej, wojewódzkich inspektoratów, policji, lokalnych mediów, a nawet uniwersytetów trzeciego wieku. Nie wątpię w skuteczność takiego postępowania. Jednak mam wątpliwości czy nie odbyło się to za późno. Opozycja porównała to nawet do jeżdżenia rowerami na ostatnią chwilę.